Utracony paradygmat: darwinizm a idea postępu ludzkościCzas czytania: 22 min

Neil Thomas

2026-11-04
Utracony paradygmat: darwinizm a idea postępu ludzkości<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">22</span> min </span>

Kwestia ewolucji była przedmiotem dyskusji w Europie na długo przed Karolem Darwinem. Przyczyny i mechanizmy jej działania pozostawały jednak przez wiele stuleci niejasne. Nie dziwi więc, że na tle wcześniejszych bezowocnych spekulacji dzieło Darwina O powstawaniu gatunków1 musiało się wielu osobom wydać niespodziewanym, przełomowym objawieniem. Wszystkie minione pokolenia godziły się z myślą, że fundamentalne pytania o ludzką egzystencję pozostaną bez odpowiedzi. Że są to zagadki, o które pytają dzieci, ale z wiekiem porzucają dociekania, gdy uświadamiają sobie, iż niektórych tajemnic po prostu nie da się zgłębić.

Można uznać, że wcześniejsi przedstawiciele epoki wiktoriańskiej wykazywali niemało rozsądku, godząc się z tym, co nazywali „tajemnicą tajemnic”. Jednak pod koniec lat trzydziestych XIX wieku młody Karol Darwin, który nie potrafił zaakceptować stanowiska dystyngowanej „niewiedzy”, wyznaczył sobie zuchwały cel i postanowił rozwikłać najgłębsze i najskrytsze tajemnice Wszechświata. Dotyczyły one zwłaszcza powstania i pozornie nieograniczonego różnicowania się zamieszkujących naszą planetę istot czujących.

Prokrustowa nauka

 

Gdy filozof system znajdzie ukochany,

Do własnych myśli zręcznie dopasowany,

Każdy szczegół z nim się zgadzać musi,

Całą naturę do uległości zmusi2.

Ten satyryczny czterowiersz jako motto jednej ze swoich powieści wykorzystał Thomas Love Peacock (1785–1866), niezwykle popularny humorysta wiktoriańskiej Anglii. Utwór wyszydza ludzką skłonność do prokrustowego naginania rzeczywistości w rozważaniach spekulatywnych. Skłonność ta, niczym wielogłowa Hydra, zdaje się przybierać coraz to nowe postacie. Powieści Peacocka to zasadniczo starannie skonstruowane dysputy przy stole, służące obnażaniu niektórych szczególnie uporczywych obsesji jego współczesnych. (Takie idée fixe nazywano wówczas „dziwactwami” – były to przewrotne lub wątpliwe poglądy, które ich obsesyjni zwolennicy przedstawiali jako niepodważalne „fakty” – stąd też jedna z powieści Peacocka nosi tytuł Crotchet Castle [Zamek dziwactw]3).

Powróciwszy z wyprawy na pokładzie okrętu Beagle, Darwin znaczną część swojego życia poświęcił zgłębianiu tajemnic stworzenia. A była to misja, którą niektórzy z jego współczesnych z całą pewnością mogli uznać za wybryk. Co więcej, wybitny współczesny satyryk, nieżyjący już Tom Wolfe, stwierdził: „Darwin, nie zdając sobie z tego sprawy, wpadł w pułapkę kosmogonii, wewnętrznego przymusu, by odkryć wiecznie nieosiągalną teorię wszystkiego – ideę czy też narrację, która ujawnia, że wszystko pasuje do jednego wyraźnie rysującego się wzorca”4. Podtekstem krytyki Wolfe’a jest oczywiście przekonanie, że Darwin porwał się na przedsięwzięcie równie niewykonalne, co podszyte pychą.

Nie sposób uniknąć lekceważącego tonu Wolfe’a, kiedy w zakończeniu swojej książki The Kingdom of Speech [Królestwo mowy] stwierdza: „Powiedzieć, że ludzie wyewoluowali ze zwierząt, to tak jak powiedzieć, że Dawid Michała Anioła wyewoluował z marmuru karraryjskiego”5. Podstawą krytyki Wolfe’a jest zarzut, że Darwin argumentował raczej intuicyjnie i przez analogię niż analitycznie. Kwestię tę doskonale obrazuje inny fragment książki Wolfe’a, w którym zauważa on, że motywy, które skłoniły Darwina do uznania małp człekokształtnych za przodków rodzaju ludzkiego, miały o wiele więcej wspólnego z jego wizytą w londyńskim ogrodzie zoologicznym w roku 1838 i poczynionymi tam obserwacjami mimiki oraz ruchów ciała samicy orangutana o imieniu Jenny niż z nauką jako taką. Podobne antropomorficzne wyobrażenia legły u podstaw opublikowanego w 1871 roku dzieła Darwina zatytułowanego O pochodzeniu człowieka6. Według Wolfe’a podobne antropomorficzne wyobrażenia przyczyniły się również do powstania licznych mało prawdopodobnych twierdzeń znacznie późniejszej dyscypliny inspirowanej myślą Darwina – socjobiologii, która rozwinęła się w latach siedemdziesiątych XX wieku, a następnie ze względów taktycznych przyjęła nazwę psychologii ewolucyjnej.

 

Pochodzenie „pochodzenia”

Darwin nie był zatem naukowcem prowadzącym badania w sposób systematyczny, przynajmniej we współczesnym tego słowa znaczeniu. Źródła jego słynnej teorii „doboru naturalnego” nie stanowiły przeprowadzone w terenie rzetelne prace badawcze, którym mógł poświęcić czas podczas podróży na okręcie Beagle. Była nim natomiast, jak pokazałem w mojej niedawno wydanej książce False Messiah: Darwinism as the God That Failed [Fałszywy Mesjasz. Darwinizm jako Bóg, który zawiódł]7, przypadkowa lektura dzieła demografa Thomasa Malthusa8. Pierwszą, ujętą w piśmie zapowiedź owego śmiałego i oszałamiającego skoku wyobraźni, który Darwin rozwinął i udokumentował w pełni dopiero w wydanym w listopadzie 1859 roku dziele O powstawaniu gatunków, znaleźć możemy w dwóch esejach napisanych w latach 1842 i 1844. Ten drugi, tradycyjnie określany mianem eseju, w rzeczywistości stanowi stustronicową broszurę: wersję z roku 1844 można nazwać esejem tylko poprzez porównanie go z ukończonym w 1859 roku pełnym dziełem. O wiele trafniejsze (i uczciwsze) byłoby określenie go mianem rozbudowanych teoretycznych rozważań, nieobciążonych nadmiarem świadectw empirycznych, opartych w znacznej mierze na sile wyobraźni, lecz ubogich w dane.

Dlatego też, kiedy w roku 1909 syn Darwina, Francis, postanowił opublikować oba eseje, zwrócił uwagę, że wersja z roku 1844 nie zawiera zbyt wielu przykładów ilustrujących omawiane zagadnienia. Brakowało jej owego drobiazgowego podejścia, które choć wzmacniało argumentację Karola Darwina, mogło jednocześnie utrudniać odbiór tekstu. W przedmowie do wydania z 1909 roku Francis stwierdził, że „w napisanym w roku 1844 eseju wyczuwa się pewną swobodę, tak jakby autor pozwalał sobie na więcej, zamiast się powściągać”9. Za synowską życzliwością Francisa kryje się wyrozumiała, lecz wyraźna sugestia, że jego nieżyjącego już wówczas ojca niekiedy ponosiła wyobraźnia. Owo „pozwalanie sobie na więcej” znajduje odzwierciedlenie w nacechowanych samozadowoleniem, kategorycznych uwagach Karola Darwina na temat doboru naturalnego:

Istnieje zatem przyrodniczy mechanizm doboru. Sprzyja on przetrwaniu osobników wykazujących wszelkie niewielkie odchylenia w budowie, korzystne w określonych warunkach, a eliminuje osobniki z cechami niekorzystnymi. Jeśli powyższe założenia są słuszne i nie istnieje prawo natury, które ogranicza zakres możliwej zmienności, wówczas powstawać będą – możliwe, że rzadko i tylko w niektórych rejonach – nowe odmiany istot żywych10.

Jak zobaczymy dalej, z czasem sam Karol Darwin uznał, że wyobraźnia odgrywała w jego rozważaniach zbyt dużą rolę, i zaczął „wycofywać się” z części zanotowanych w latach 1842–1844 konstatacji. Gdy osiągnął wiek średni (w roku 1844 miał on 35 lat), perspektywa czasu i dalsza refleksja naukowa pozwoliły mu skorygować poglądy. Ton jego wypowiedzi z 1844 roku był jednak daleki od niepewności. Choć z natury skromny i unikający rozgłosu, nie byłby on jednak w pełni człowiekiem, gdyby nie dopuścił do siebie myśli (czy wręcz marzenia), że to właśnie on jest tym „na którego skronie/ Ta wieczna prawda położyła dłonie/ Ku której się przez całe życie mozolimy”11. Wówczas był jeszcze absolutnie pewien swoich poglądów. Nie odwoływał się do koncepcji Lamarcka, ku której – z braku lepszej opcji – coraz bardziej skłaniał się w późniejszych latach, kiedy jego wiara w dobór naturalny zaczęła słabnąć. W 1871 roku Darwin został zmuszony do przedstawienia doraźnego i – nie da się ukryć – nazbyt lamarkowskiego wyjaśnienia tego, w jaki sposób u ludzi rozwinęły się zdolności umysłowe przewyższające zdolności małp człekokształtnych. Angielski przyrodnik napisał wówczas: „Możemy więc śmiało przypuszczać, że ustawiczne używanie i rozwój mowy oddziaływały na umysł w ten sposób, iż przyzwyczajały go do opracowywania długich szeregów myśli”12.

 

Wiara i zwątpienie

W 1871 roku Darwin nie miał już tak bezgranicznej pewności co do swoich wcześniejszych sądów. Jego wątpliwości tłumaczą późniejsze zainteresowanie „dopełniającym” lamarkizmem. Darwin nie uważał już teorii doboru naturalnego za samodzielne wyjaśnienie, a lamarkizm uznał za niezbędne uzupełnienie tej teorii.

Wątpliwości te mogą również częściowo wyjaśniać – skądinąd nietypowe – zakończenie O powstawaniu gatunków, w którym Darwin oznajmił, że proces ewolucji mógłby zachodzić zgodnie „z prawami nadanymi materii przez Stwórcę”13. Co więcej, w liście z 22 maja 1860 roku – a więc zaledwie sześć miesięcy po wydaniu O powstawaniu gatunków (24 listopada 1859) – skierowanym do swojego amerykańskiego zwolennika i zarazem przedstawiciela teistycznego ewolucjonizmu, Asy Graya, Darwin stwierdził:

A mimo to patrząc na ten wspaniały wszechświat, a zwłaszcza zastanawiając się nad naturą człowieka, nie mogę zadowolić się wnioskiem, że wszystko to jest wynikiem działania bezrozumnej siły. Skłonny jestem uznać, że wszystko jest rezultatem działania bezwzględnych praw, a poszczególne zjawiska – zarówno dobre, jak i złe – są pozostawione grze tego, co nazwalibyśmy przypadkiem. Nie znaczy to, aby ten wniosek zadowalał mnie w zupełności. Szczerze czuję, że całego tego zagadnienia umysł ludzki zgłębić nie jest w stanie […]. I nie widzę racji, dlaczego by człowiek lub inne zwierzę nie miało powstać dzięki jakimś jeszcze innym prawom. Nie widzę również podstawy, aby przypuszczać, że te prawa miały być celowo zaplanowane przez wszechwiedzącego Stwórcę, który przewidział każde przyszłe zdarzenie i jego następstwa. Lecz im więcej myślę, tym bardziej wikłam się, co niewątpliwie widać z mego listu14.

Nie była to jedynie chwilowa utrata pewności siebie. Ponad 15 lat później Darwin wciąż przyznawał, że „wikła się” nie mniej niż wcześniej. W wydanej w roku 1876 autobiografii napisał, że istnieje

[…] nadzwyczajna trudność czy wręcz niemożliwość wyobrażenia sobie, iż niezmierzony i cudowny wszechświat wraz z człowiekiem zdolnym do spoglądania zarówno wstecz, jak i w daleką przyszłość, jest dziełem ślepego przypadku lub konieczności. Gdy zastanawiam się nad tym, czuję się zmuszony zwrócić się ku Pierwszej Przyczynie władającej rozumem w jakimś stopniu analogicznym do rozumu człowieka; a więc należy mi się miano Teisty15.

 

Od hipotezy do dogmatu – i z powrotem

Istnieje wiele innych przykładów tego, co Neal Gillespie w sugestywny sposób określił jako „epistemologiczne podwójne widzenie”16 Darwina. Nie będę się tutaj jednak nad tą kwestią rozwodził, ponieważ była ona już omawiana tak przez innych autorów, jak i przeze mnie w wydanej niedawno książce False Messiah. Warto pamiętać, że trudno byłoby wyobrazić sobie większy rozdźwięk pomiędzy „pełnym wewnętrznych sprzeczności” stanem umysłu Darwina a sposobem myślenia tych spośród współczesnych biologów, którzy próbują przeforsować jedną z odmian ultradarwinizmu. Doskonałym przykładem jest tutaj Richard Dawkins, który, przypominając w pewien sposób mniej dojrzałego Darwina, snuje fantastyczną opowieść o ewolucji, tak jakby była ona empirycznie niepodważalnym faktem:

Jeśli tylko łańcuch pokoleń okaże się wystarczająco długi, traszkopodobni przodkowie mogą stać się żabopodobnymi potomkami. Gdy generacji będzie więcej, to rybopodobni antenaci mogą zmienić się w małopodobnych sukcesorów, przy jeszcze większej zaś liczbie pokoleń nawet bakteriopodobni przodkowie mogą zostać człekopodobnymi potomkami. I właśnie coś takiego się wydarzyło!17

(Darwin jest oczywiście współczesnym przykładem tego co Thomas Love Peacock tak chętnie wyśmiewał!)

 

Vera causa czy nulla causa?

Zasadność teorii, które filozof David Stove nazwał „bajkami darwinowskimi” – podobnymi do tej przytoczonej powyżej – stanowi przedmiot sporu od roku 1860. To wtedy Charles Lyell wyjaśnił, że bierne zachowanie cech fizycznych lub neurologicznych nie jest równoznaczne z aktywną selekcją czegokolwiek. Mimo to bajka ta wciąż jest dziś tak żywa, że Stove poczuł się zmuszony do podjęcia nużącej walki. Z mozolną dokładnością –  jakby wyjaśniał dziecku – powtarzał odwieczny zarzut wobec darwinizmu:

Jakie przyczyny lub siły mogłyby sprawić, że jeden rodzaj traw, ryb czy ssaków wyewoluuje w inny? Czym jest owa, jak zwykło się mawiać, vera causa lub też (jak dziś to określamy) mechanizm napędzający rzekomy proces ewolucji?18

Stove dodał przy tym, zupełnie słusznie, że najlepsze dostępne w danym momencie wyjaśnienie może tak naprawdę wcale nie być ani dobre, ani zasadne i ostatecznie okazać się zwykłą bzdurą.

Istotnie, na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci byliśmy świadkami znacznego sprzeciwu wobec apodyktycznie głoszonych pewników oraz świadomego odchodzenia od twierdzeń, które nie zostały empirycznie potwierdzone. Melanie Phillips – doświadczona i ceniona dziennikarka, a także stała uczestniczka sztandarowego programu BBC Question Time – wydała książkę ostro krytykującą praktyki polityczne oraz naukowe początku XXI wieku. Autorka z ubolewaniem zauważa w publikacji: „wygląda na to, że rzeczywistość została zastąpiona fantazjami, które całkiem niedawno uznano za fakty”19, a „obiektywizm został w znacznej mierze wyparty przez ideologię”20.

Phillips wspomina między innymi rozmowę, którą odbyła niegdyś z Richardem Dawkinsem na temat „kierowanej panspermii”21 jako jednej z możliwości wyjaśnienia sposobu, w jaki Homo sapiens pojawił się na naszej planecie. Dawkins był gotów dopuścić taką możliwość. Phillips tak opisuje swoją reakcję na usłyszane wówczas słowa:

Przez chwilę myślałam, że się przesłyszałam. Ale nie, on rzeczywiście sugerował, że życie mogło zostać przyniesione na Ziemię przez istoty z kosmosu. Zdumiewało mnie, że dla tego wielkiego orędownika rozumu bardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem istnienia Wszechświata niż Bóg były wszechmocne małe zielone ludziki22.

Nie dziwi zatem, że wygłaszane niemal ex cathedra oświadczenia Dawkinsa wydały się Phillips równie niewiarygodne jak twórczość pisarzy science fiction. Z kolei amerykańska profesor Louise Mabille skwitowała je błyskotliwą uwagą, że Dawkinsowi „niemal udał się imponujący wyczyn metafizyczny, a mianowicie całkowite wyeliminowanie pojęcia przyczynowości”23.

 

„Czarna dziura” teorii ewolucji

Nie ulega wątpliwości, że najbardziej znaczący i zarazem przekonujący zarzut wobec darwinowskich pseudopewników wysunięty został przez czołowych przedstawicieli samego środowiska biologów. Gerd B. Müller oraz Stuart A. Newman zauważyli, że genetyka populacyjna, a więc także biologia ewolucyjna, nie zdołały wskazać żadnego konkretnego wyjaśnienia o charakterze przyczynowym, które tłumaczyłoby powstawanie rzeczywistych nowości morfologicznych w historii życia24. Innymi słowy, neodarwinizm zwyczajnie nie potrafi wyjaśnić nietrywialnych innowacji. Fakt ten jest fatalny w skutkach dla jakichkolwiek twierdzeń dotyczących makromutacji. Czołowy biochemik Nick Lane tak wyjaśnił tę sytuację:

Powszechnie zakłada się, że kiedy pojawią się proste formy życia, to w odpowiednich warunkach będą stopniowo ewoluowały ku bardziej złożonym formom. Coś takiego jednak nie zaszło na Ziemi […]. Jeśli proste komórki ewoluowałyby powoli i na przestrzeni miliardów lat stawały się bardziej złożone, to musiałyby też istnieć wszystkie rodzaje form pośrednich, a niektóre powinny się zachować do dziś. Nie znamy jednak żadnego takiego przypadku. Zamiast tego jest ogromna przepaść25.

A w innym miejscu dodaje:

Nie przetrwały żadne ewolucyjne formy pośrednie, żadne „brakujące ogniwa”, które mogłyby pomóc nam zrozumieć, dlaczego lub w jaki sposób wykształciły się owe złożone cechy [komórkowe], a jedyne, co istnieje, to owa niewytłumaczalna pustka pomiędzy morfologiczną prostotą bakterii a ogromną, zachwycającą złożonością wszystkiego innego. Ewolucyjna czarna dziura26.

Jak podkreśla Lane:

Oznacza to, że nie ma czegoś takiego jak nieunikniona droga rozwoju od prostych do złożonych form życia. Nieustanny dobór naturalny, działający na gigantycznych populacjach bakterii przez miliony lat, może w ogóle nie doprowadzić do złożoności. Bakterie najzwyczajniej nie posiadają odpowiedniej struktury [fizjologicznej]27.

Jakie są konsekwencje przedstawionych powyżej wątpliwości naukowych? Wielu znakomitych biologów odchodzi dziś od postrzegania organizmów w sposób właściwy darwinizmowi, a zatem jako pewnego rodzaju fizjologicznego etapu przejściowego na drodze do czegoś większego lub lepszego. Istoty żywe (wszystkich gatunków) traktuje się obecnie jako funkcjonujące niezależne byty. Takie podejście w znacznym stopniu przemawia za poglądem, że zostały one stworzone, a nie zwyczajnie, jak zakładał Darwin, wyewoluowały w chaotyczny sposób. Świadomie czy nie, myśl naukową i teologiczną wydaje się dziś łączyć wspólny wątek. James Moore, w swoim fundamentalnym opracowaniu na temat recepcji darwinizmu w Ameryce i Wielkiej Brytanii28, odnotował, że wielu ludzi, tak w wieku XIX, jak i później, przypisywało Bożej opatrzności kluczową rolę w kierowaniu procesem ewolucji.

Pisarz Charles Kingsley oraz przyszły arcybiskup Frederick Temple spoglądali na darwinizm jako na pewną formę stopniowo rozwijającej się historii zbawienia, określanej przez niemieckich teologów mianem Heilsgeschichte. W myśl tego poglądu Bóg działa w ukryciu, dba o dobro i ostateczne zbawienie swoich stworzeń. Warto tu wspomnieć, że arcybiskup Temple nadał darwinizmowi jednoznacznie teologiczne znaczenie i status. Możliwe, że zupełnie nieprzypadkowo darwinizm (a przynajmniej teistyczny darwinizm, zakładający kierowaną przez Boga ewolucję) zyskał w XIX wieku większą akceptację. Wynikało to z faktu, że postrzegano go jako biologiczny odpowiednik ogólnej idei ludzkiego postępu. Wydawało się, że darwinizm – ze swą koncepcją ewolucji zmierzającej ku wyższym formom – potwierdzał wiarę w postęp. Stworzenie można było wręcz interpretować w kategoriach teologicznych jako nieustanny proces i łączyć (choć wymagało to nieco wyobraźni!) z ideą paruzji – powtórnego przyjścia Chrystusa, z którym wiązano ostateczne spełnienie ludzkich nadziei i oczekiwań.

Koncepcja postępu jest dziś oczywiście coraz częściej podawana w wątpliwość29, zwłaszcza w świetle tego, co niemal przysłowiowo określa się mianem „katastrofalnego XX wieku”. W XIX stuleciu sytuacja miała się jednak zgoła odmiennie. Idealizowanym wizjom ludzkiego rozwoju sprzyjał bowiem fakt, że w wymiarze stricte materialnym Wielka Brytania prowadziła wówczas świat zachodni ku nowej, świetlanej przyszłości, opartej na przemyśle. Choć z dzisiejszej perspektywy może się to wydawać przejawem karygodnego samozadowolenia, Brytyjczycy uważali się za naród cieszący się szczególną i wyjątkową łaską. Pamiętam, że jeszcze w roku 1967 musiałem brać udział w szkolnej debacie, w której broniłem stanowiska mówiącego, że „Bóg jest Anglikiem”, i według opinii jednego z moich nauczycieli błyskotliwie i przekonująco sprostałem temu zadaniu!

Świat zachodni przestał wierzyć w z góry zakładaną wyższość teraźniejszości nad przeszłością, a jedynym wyjątkiem jest tu sfera czysto technologiczna. Skryte przekonanie, że przyszłość zawsze będzie lepsza od przeszłości, znajdowało poparcie w darwinizmie, ponieważ sam darwinizm tak dobrze odpowiadał optymistycznemu duchowi epoki wiktoriańskiej. Podobnie jednak jak obalono mit nieustannego postępu, tak też darwinizm poddany został skrupulatnej rewizji. Co więcej, przyszłe pokolenia mogą zadać sobie pytanie, jakie podstawy miała wiara w postęp nawet w okresie jej największej popularności.

Neil Thomas

 

Oryginał: Paradigm Lost: Darwinism and the Idea of Human Progress, „Science & Culture Today” 2026, May 12 [dostęp: 4 XI 2026].

Przekład z języka angielskiego: Anna Wójcik, Jacek Uglik

 

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 4.11.2026

Chcesz wiedzieć więcej o historii ewolucjonizmu? Zapraszamy do lektury książki Zagadka niedokończonej książki Darwina.

Książka dostępna w księgarni Fundacji En Arche.

Przypisy

  1. Por. K. Darwin, O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt, tekst polski na podstawie przekładu Sz. Dicksteina i J. Nusbauma opracowały J. Popiołek i M. Yamazaki, „Biblioteka Klasyków Nauki”, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009.
  2. J. Swift, Cadenus and Vanessa. A poem, N. Blandford, London 1726, s. 26–27. Thomas błędnie przypisuje autorstwo przytoczonego czterowiersza Thomasowi Love Peacockowi. W rzeczywistości ten czterowiersz pochodzi z poematu Jonathana Swifta, a Peacock wykorzystał go jako motto swojej powieści Headlong Hall [Dwór Headlongów], zmieniając początek pierwszego wersu. Warto dodać, że imię żeńskie Vanessa zostało wymyślone przez Swifta z połączenia fragmentów imienia i nazwiska Esther Vanhomrigh, dla której napisał poemat (przyp. tłum.).
  3. Por. T.L. Peacock, Crotchet Castle, Folio Society, London 1964.
  4. T. Wolfe, The Kingdom of Speech, Jonathan Cape, London 2016, s. 20. Por. także: N. Thomas, Fałszywy mesjasz. Dodatek o Darwinie i teizmie, tłum. A. Wójcik, J. Uglik, „W Poszukiwaniu Projektu” 2026, 25 lutego [dostęp: 23 IX 2026]. W tekście tym Thomas także przytacza ten sam cytat z Wolfe’a (przyp. tłum.).
  5. T. Wolfe, The Kingdom of Speech, s. 169.
  6. Por. K. Darwin, O pochodzeniu człowieka: z rycinami, tłum. M. Ilecki, „Biblioteka Dzieł Naukowych”, Warszawa 1938.
  7. Por. N. Thomas, False Messiah: Darwinism as the God That Failed, Discovery Institute Press, Seattle 2025.
  8. Fakt ten jest powszechnie znany, a sam Darwin w żaden sposób nie próbował go ukrywać. Por. N. Thomas, False Messiah, s. 92–98.
  9. Ch. Darwin, The Foundations of the Origin of Species: Two Essays Written in 1842 and 1844, ed. F. Darwin, Lector House, London 2020, s. XXIII.
  10. Tamże, s. 65.
  11. W. Wordsworth, Oda: przeczucia nieśmiertelności czerpane ze wspomnień o wczesnym dzieciństwie, tłum. Z. Kubiak, w: Twarde dno snu. Tradycja romantyczna w poezji języka angielskiego, red. Z. Kubiak, Oficyna Literacka, Kraków 1993, s. 184 [181–187]. W przypadku Darwina poczucie własnej wartości musiało być szczególnie niezłomne, skoro alternatywny pogląd francuskiego naturalisty Jeana-Baptiste’a Lamarcka (który doszukiwał się źródeł ewolucji w używaniu lub też nieużywaniu organów ciała, co z kolei prowadziło do zmian fizjologicznych lub też ich braku) był nieustannie wyszydzany zarówno przez samego Darwina, jak i przez innych naukowców. 
  12. K. Darwin, O pochodzeniu człowieka, s. 105 [wyróżnienia dodano].
  13. Tenże, O powstawaniu gatunków, s. 449.
  14. List Karola Darwina do Asy Graya z 22 maja 1860 roku, w: K. Darwin, Autobiografia i wybór listów. Dzieła wybrane, t. VIII, tłum. A. Iwanowska, A. Krasicka, J. Połtowicz, S. Skowron, „Biblioteka Klasyków Biologii”, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1960, s. 217 [216–217].

    W przytoczonym polskim przekładzie listu występują dwie istotne rozbieżności z angielskim oryginałem. Po pierwsze, Darwin napisał: „I am inclined to look at everything as resulting from designed laws”, czyli wyraził skłonność do uznania, że wszystko jest rezultatem działania zaprojektowanych praw, podczas gdy w polskim przekładzie mowa o „bezwzględnych prawach”. Po drugie, w oryginale czytamy: „all these laws may have been expressly designed by an omniscient Creator”, co oznacza, że Darwin dopuszczał możliwość celowego zaprojektowania praw natury przez wszechwiedzącego Stwórcę. Tymczasem polskie sformułowanie „Nie widzę również podstawy, aby przypuszczać […]” sugeruje, że odrzucał taką możliwość. W rzeczywistości Darwin nie rozstrzygał tej kwestii, lecz wyrażał niepewność co do ostatecznego pochodzenia i charakteru praw natury. Por. List Karola Darwina do Asy Gray z 22 maja 1860, „Darwin Correspondence Project”, University of Cambridge [dostęp: 4 XI 2026] (przyp. red.).

  15. K. Darwin, Autobiografia i wybór listów, s. 47.
  16. N. Gillespie, Charles Darwin and the Problem of Creation, University of Chicago Press, Chicago 1979, s. 125.
  17. R. Dawkins, Magia rzeczywistości. Skąd wiemy, co jest prawdziwe?, tłum. P.J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa – Stare Groszki 2018, s. 30. Warto wspomnieć przy okazji, że Darwin oparł się na swojej fantazji, że słoń mógł kiedyś „przekształcić się” w wieloryba.
  18. D. Stove, Darwinian Fairytales, „Avebury Series in Philosophy”, Avebury, Aldershot 1995, s. 16.
  19. M. Phillips, The World Turned Upside Down: The Global Battle Over God, Truth, and Power, Encounter Books, New York 2010, s. IX.
  20. Tamże, s. XI. Osobiście polecam czytelnikom lekturę rozdziałów 5 (Scientific Triumphalism) [Triumfalizm naukowy], 6 (The Secular Inquisition) [Świecka inkwizycja] oraz 15 (Reason and the Bible) [Rozum a Biblia].
  21. Chodzi o ideę, zgodnie z którą życie zostało „zasiane” na Ziemi przez dawnych mieszkańców innych planet we wszechświecie. Por. F. Crick, L. Orgel, Kierowana panspermia, tłum. K. Brzeski, „W Poszukiwaniu Projektu” 2022, 23 lutego [dostęp: 23 IX 2026] (przyp. tłum.).
  22. M. Phillips, The World Turned Upside Down, s. 74.
  23. L. Mabille, The God Delusion and Probability, w: Coming to Faith Through Dawkins: 12 Essays on the Pathway from New Atheism to Christianity, ed. D. Alexander, A. McGrath, Kregel Publications, Grand Rapids 2023, s. 172 [160–173].
  24. Por. G.B. Müller, S.A. Newman, Origination of Organismal Form: The Forgotten Cause in Evolutionary Theory, w: Origination of Organismal Form: Beyond the Gene in Developmental and Evolutionary Biology, eds. G.B. Müller, S.A. Newman, MIT Press, Cambridge 2003, s. 3–12.
  25. N. Lane, A Miraculous Merger, w: Chance: The Science and Secrets of Luck, Randomness and Probability, ed. M. Brooks, Profile/New Scientist, London 2015, s. 28, 32 [22–33].
  26. Tenże, The Vital Question: Why Is Life the Way It Is?, Profile, London 2015, s. 2.
  27. Tenże, A Miraculous Merger, s. 32.
  28. Por. J.R. Moore, The Post-Darwinian Controversies: A Study of the Protestant Struggle to Come to Terms with Darwin in Great Britain and America 1870-1900, Cambridge University Press, Cambridge 1981.
  29. Por. S. Miller McDonald, Progress: A History of Humanity’s Worst Idea, Collins, London 2025.

Literatura:

1. Crick F., Orgel L., Kierowana panspermia, tłum. K. Brzeski, „W Poszukiwaniu Projektu” 2022, 23 lutego [dostęp: 23 IX 2026].  

2. Darwin Ch., The Foundations of the Origin of Species: Two Essays Written in 1842 and 1844, ed. F. Darwin, Lector House, London 2020.

3. Darwin K., O pochodzeniu człowieka: z rycinami, tłum. M. Ilecki, „Biblioteka Dzieł Naukowych”, Warszawa 1938.

4. Darwin K., O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt, tekst polski na podstawie przekładu Sz. Dicksteina i J. Nusbauma opracowały J. Popiołek i M. Yamazaki, „Biblioteka Klasyków Nauki”, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009.

5. Dawkins R., Magia rzeczywistości. Skąd wiemy, co jest prawdziwe?, tłum. P.J. Szwajcer, Wydawnictwo CiS, Warszawa – Stare Groszki 2018.

6. Gillespie N., Charles Darwin and the Problem of Creation, University of Chicago Press, Chicago 1979.

7. Lane N., A Miraculous Merger, w: Chance: The Science and Secrets of Luck, Randomness and Probability, ed. M. Brooks, Profile/New Scientist, London 2015, s. 22–33.

8. Lane N., The Vital Question: Why Is Life the Way It Is?, Profile, London 2015.

9. List Karola Darwina do Asy Gray z 22 maja 1860, „Darwin Correspondence Project”, University of Cambridge [dostęp: 4 XI 2026]

10. List Karola Darwina do Asy Graya z 22 maja 1860 roku, w: K. Darwin, Autobiografia i wybór listów. Dzieła Wybrane, t. VIII, tłum. A. Iwanowska, A. Krasicka, J. Połtowicz i S. Skowron, „Biblioteka Klasyków Biologii”, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1960, s. 216–217.

11. Mabille L., The God Delusion and Probability, w: Coming to Faith Through Dawkins: 12 Essays on the Pathway from New Atheism to Christianity, ed. D. Alexander, A. McGrath, Kregel Publications, Grand Rapids 2023, s. 160–173.

12. Miller McDonald S., Progress: A History of Humanity’s Worst Idea, Collins, London 2025.

13. Moore J.R., The Post-Darwinian Controversies: A Study of the Protestant Struggle to Come to Terms with Darwin in Great Britain and America 1870-1900, Cambridge University Press, Cambridge 1981.

14. Müller G.B., Newman S.A., Origination of Organismal Form: The Forgotten Cause in Evolutionary Theory, w: Origination of Organismal Form: Beyond the Gene in Developmental and Evolutionary Biology, eds. G.B. Müller, S.A. Newman, MIT Press, Cambridge 2003, s. 3–12.

15. Peacock T.L., Crotchet Castle, Folio Society, London 1964.

16. Phillips M., The World Turned Upside Down: the Global Battle Over God, Truth, and Power, Encounter Books, New York 2010.

17. Stove D., Darwinian Fairytales, „Avebury Series in Philosophy”, Avebury, Aldershot 1995.

18. Swift J., Cadenus and Vanessa. A poem, N. Blandford, London 1726.

19. Thomas N., False Messiah: Darwinism as the God That Failed, Discovery Institute Press, Seattle 2025.

20. Thomas N., Fałszywy mesjasz. Dodatek o Darwinie i teizmie, tłum. A. Wójcik, J. Uglik, „W Poszukiwaniu Projektu” 2026, 25 lutego [dostęp: 23 IX 2026].   

21. Wolfe T., The Kingdom of Speech, Jonathan Cape, London 2016.

22. Wordsworth W., Oda: przeczucia nieśmiertelności czerpane ze wspomnień o wczesnym dzieciństwie, tłum. Z. Kubiak, w: Twarde dno snu. Tradycja romantyczna w poezji języka angielskiego, red. Z. Kubiak, Oficyna Literacka, Kraków 1993, s. 181–187.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi