Michael Levin i filozofia inteligentnego projektu. Część 3Czas czytania: 9 min

William A. Dembski

2026-06-19
Michael Levin i filozofia inteligentnego projektu. Część 3<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">9</span> min </span>

2. Wykorzystanie wielkich modeli językowych do obalenia własnych twierdzeń

Wszystkie trzy odpowiedzi (Google’a, ChataGPT i Groka) składają się ze standardowych argumentów wysuwanych przez krytyków teorii inteligentnego projektu. Jak odpowiedzieć na tę krytykę? Co ciekawe, dzięki odpowiednim poleceniom te same modele językowe potrafią formułować odpowiedzi podważające własną wcześniejszą krytykę teorii inteligentnego projektu. 

Przyjrzyjmy się na przykład poleceniu, które skierowałem do ChataGPT w odniesieniu do powyżej cytowanej odpowiedzi, w której odrzucił on teorię ID jako teorię naukową: „Odpowiedz na to, co właśnie napisałeś, tak jak mógłby odpowiedzieć dobrze poinformowany zwolennik teorii inteligentnego projektu, który obali tę ​​krytykę i będzie argumentował na rzecz teorii ID jako prawdziwie naukowej teorii. Wykorzystaj tyle miejsca, ile potrzebujesz, ale pisz zwartym tekstem, a nie za pomocą punktorów”.

Oto odpowiedź ChataGPT na krytykę teorii ID jako teorii naukowej:

Dobrze poinformowany zwolennik teorii inteligentnego projektu prawdopodobnie zacząłby od zakwestionowania zasady, że „liczą się tylko mechanizmy naturalne”, uznając ją jako jedynie filozoficzne ograniczenie (naturalizm metodologiczny), a nie odkrycie samej nauki. Stwierdziłby, że nauka polega zasadniczo na podążaniu za faktami, dokądkolwiek one prowadzą, przy zastosowaniu wiarygodnych form wnioskowania – zwłaszcza wnioskowania prowadzącego do najlepszego wyjaśnienia. Jeśli zdefiniujemy „naukowość” tak, że z góry dopuszczamy jedynie niekierowane przyczyny naturalne, to oczywiście już z definicji (a nie z powodu braku wspierających ją świadectw empirycznych) teoria inteligentnego projektu jest wykluczona. To nie jest demarkacja; to kontrola dostępu. Na pytanie „Czy teoria inteligentnego projektu jest teorią naukową?” powinno się odpowiadać na podstawie tego, czy formułuje ona uzasadnione empirycznie twierdzenia i czy można ją oceniać w porównaniu z rywalizującymi teoriami, a nie na podstawie tego, czy jest zgodna z wcześniejszymi preferencjami metafizycznymi.

Teoretyk projektu odrzuciłby również zarzut, że teoria ID jest jedynie „wnioskiem” bez treści. Według zwolenników teoria inteligentnego projektu jest wyjaśnieniem przyczynowym, które konkuruje z wyjaśnieniem odwołującym się do przypadku i konieczności. Zgodnie z teorią ID niektóre cechy świata najlepiej wyjaśnić poprzez odwołanie się do inteligentnej przyczyny, ponieważ cechy te ujawniają wzorce, które według naszego stałego i powtarzalnego doświadczenia pochodzą od umysłów, a nie wskutek działania niekierowanych procesów fizycznych. Zwolennicy tej teorii podkreślają, że nie jest to wnioskowanie typu „projektant ujawniający się w lukach wiedzy”, tylko pozytywne uogólnienie empiryczne. Powszechnie wnioskujemy o inteligencji na podstawie artefaktów i systemów przesyłających informację (kodów, języków, urządzeń inżynieryjnych), rozpoznając obecność pewnego rodzaju wzorca, a nie dlatego że nie znamy wszystkich fizycznych szczegółów. Skoro takie wnioskowanie jest zasadne w archeologii, kryptografii, kryminalistyce i w poszukiwaniach w ramach programu SETI – czyli w dziedzinach, w których regularnie zadaje się pytania, czy jakiś wzorzec jest wynikiem inteligentnego działania – to uznanie takiego wnioskowania za zasadniczo nieuprawnione w biologii jest arbitralne.

Jeśli chodzi o testowalność i „śmiałe przewidywania”, to zwolennik tej teorii argumentowałby, że krytycy stawiają poprzeczkę w sposób asymetryczny. Wyjaśnienia ewolucyjne – powiedziałby – często mają charakter historyczny i probabilistyczny, rzadko wskazują jednoznaczne warunki ich obalenia; zamiast tego dokonują ocen, porównując moc wyjaśniającą tych wyjaśnień na wielu poziomach danych empirycznych. Teoria ID poszukuje tego samego rodzaju oceny. Teoretycy projektu nie mówią po prostu, że „coś wygląda na złożone”. Mówią natomiast: jeśli inteligencja stanowi rzeczywistą przyczynę, to powinniśmy oczekiwać obiektywnych oznak celowego układu – integracji funkcjonalnej, informacji algorytmicznej lub przypominającej kod, ściśle ze sobą powiązanych wieloczęściowych systemów, których funkcjonalny rdzeń jest bardzo wrażliwy na zakłócenia w działaniu składników, oraz warstw informacji zachowujących się bardziej jak ograniczenia inżynieryjne niż jak przypadkowo powstałe produkty uboczne. I przeciwnie, jeśli uda się wykazać – odwołując się do realistycznych zasobów probabilistycznych, eksperymentalnie sprawdzonych ścieżek i szczegółowych modeli – istnienie niekierowanych mechanizmów generujących wyspecyfikowaną informację i zintegrowane funkcjonowanie, o których mowa, wówczas wniosek o projekcie zostanie osłabiony lub obalony. Jest to stanowisko testowalne – powiedzieliby. Opiera się ono na kryteriach empirycznych i jest podatne na obalenie, o ile te kryteria zostaną spełnione przez procesy nieodwołujące się do inteligencji.

Zwolennicy teorii inteligentnego projektu mogą następnie twierdzić, że zarzut, iż „teoria ID nie przedstawia mechanizmu”, to błąd kategorialny. Podstawowym „mechanizmem” jest tu inteligentna sprawczość – nieredukowalna kategoria przyczynowa w zwykłym rozumowaniu naukowym. Często wnioskujemy o sprawczości bez uprzedniego określenia, w jaki sposób umysł urzeczywistnił dany efekt na poziomie fizycznym. W kryptografii można odcyfrować zakodowaną wiadomość, nie znając tożsamości nadawcy; w kryminalistyce można dojść do wniosku o celowym podpaleniu, nie wiedząc, kim jest podpalacz. Podobnie teoria ID, aby być naukowa, nie wymaga identyfikacji projektanta, wymaga jedynie, aby określony tryb przyczynowy – inteligentny dobór i sprzyjające realizacji danego celu ułożenie składników – lepiej wyjaśniał dane empiryczne, niż czynią to odwołujące się do niekierowanych przyczyn i procesów alternatywy. Postulat „ujawnienia tożsamości projektanta” jest jak żądanie „ujawnienia tożsamości włamywacza”, zanim przyznamy, że miało miejsce włamanie. Ten wymóg niepotrzebnie wiąże wnioskowanie o projekcie z dalszym pytaniem, kim jest projektant.

Na zarzut, że argumentacja na rzecz teorii inteligentnego projektu „sprowadza się do argumentu z niewiedzy”, zwolennicy tej teorii odpowiedzieliby, że nie twierdzą: „nie wiemy, a zatem projekt”. Twierdzą raczej tak: „coś wiemy”, a mianowicie, jakiego rodzaju przyczyny wystarczają do generowania określonych rodzajów skutków. Jeśli tym skutkiem jest bardzo złożony układ pełniący określoną funkcję (zwłaszcza gdy odpowiednia przestrzeń poszukiwań okazuje się rozległa, a cele poszukiwań są izolowane), wówczas inteligencja jest znaną i – co można wykazać – adekwatną przyczyną dla tego typu skutku. Zwolennicy teorii ID podkreślaliby, że liczy się adekwatność: wyjaśnienie naukowe nie jest tylko „w zasadzie możliwe”, ale „uzasadnione i przyczynowo wiarygodne, biorąc pod uwagę wiedzę o dostępnych zasobach i sposobach działania”. Jeśli proponowana niekierowana ścieżka wydaje się niejasna, opiera się na ogólnikowych uwagach typu „być może” lub wymaga skrajnie mało prawdopodobnych przeskoków bez pokazania stopniowej drogi, to krytykowanie jej nie jest odwoływaniem się do niewiedzy, lecz domaganiem się, by stosowano tu te same standardy wobec faktów, które stosujemy gdzie indziej.

Wreszcie, odnosząc się do zarzutu braku „programu badawczego”, zwolennicy teorii ID argumentowaliby, że biologia głównego nurtu już w praktyce badawczej milcząco wykorzystuje rozumowanie na kształt wnioskowania o projekcie – używa języka informacji, kodowania, korekcji błędów, maszyn molekularnych i układów o charakterze inżynierskim – a jednocześnie zaprzecza, by projekt kiedykolwiek mógł istnieć. Teoria inteligentnego projektu, jak powiedzieliby jej zwolennicy, ma na celu uwidocznienie tej ukrytej logiki i zapanowanie nad nią za pomocą kryteriów formalnych. Dojrzały program badawczy nie musi rozpoczynać się od przedstawienia wszystkich mechanistycznych szczegółów. Zaczyna się on od owocnych pytań: jakie cechy są wiarygodnymi sygnaturami projektu? Od jakiego mierzalnego poziomu nie da się już stosować wyjaśnień odnoszących się jedynie do przypadku i konieczności? Jak – w zależności od stopnia integracji systemu – rosną ograniczenia poszukiwań ewolucyjnych? Jakich wzorców modułowego wykorzystywania segmentów, efektywności działania i ponownego wykorzystania istniejących wcześniej struktur należy oczekiwać od inteligentnego działania, a jakich od procesów niekierowanych? Zwolennicy teorii ID uważają, że są to pytania empiryczne, na które można odpowiedzieć za pomocą matematyki. Fakt zaś, że dominujący paradygmat ze względów metodologicznych nie akceptuje wniosków o projekcie, nie wskazuje na nienaukowy charakter teorii inteligentnego projektu. On pokazuje jedynie, że – zdaniem teoretyków projektu – środowisko naukowe przyjęło zbyt wąską regułę, jakie przyczyny można akceptować.

Krótko mówiąc, dobrze poinformowani zwolennicy teorii inteligentnego projektu utrzymywaliby, że ma ona charakter naukowy, o ile oferuje oparte na empirycznych wzorcach wyjaśnienie przyczynowe, proponuje kryteria wykrywania aktywności inteligencji, zachęca do porównania tych kryteriów z konkurencyjnymi wyjaśnieniami przyczynowymi i o ile twierdzenia teorii ID mogą być wzmacniane lub osłabiane przez nowe fakty. Wnioskowaliby oni, że powszechne odrzucanie tej teorii jest nie tyle skutkiem rozstrzygającego obalenia naukowego, ale raczej zostało wymuszone przez aprioryczne wyznaczenie granicy tego, co „nauka” ma prawo głosić. A to w wielu przypadkach może być korzystne dla nauki, ale nie powinno się tego mylić z twierdzeniem, że wnioski o projekcie są z natury nieempiryczne lub irracjonalne.

Ta odpowiedź jest w istocie dość niezwykła. Pokazuje, że ChatGPT przyswoił sobie takie argumenty, jakie Stephen Meyer i ja przedstawialiśmy przez lata. Można by rzec, że wielkie modele językowe  już „zawierają” naukowe podstawy teorii inteligentnego projektu, ale są one przytłumione przez ogromną ilość negatywnego materiału na ten temat z literatury materialistycznej, który zagłusza wyraźne oznaki naukowej rzetelności teorii ID.

Warto zauważyć, że Meyer, wybitny filozof nauki, obszernie pisał na ten temat. Zobacz na przykład jego esej z 1994 roku The Methodological Equivalence of Design and Descent1 [Metodologiczna równoważność teorii projektu i teorii pochodzenia] oraz artykuł z 2010 roku Podwójny standard. Teoria inteligentnego projektu, metodologia naukowa i problem demarkacji2. Już dekady temu Meyer obalił powierzchowne próby odrzucenia teorii inteligentnego projektu jako koncepcji nienaukowej w standardowych wypowiedziach jej krytyków. Podobny schemat widać dziś w odruchowych reakcjach wielkich modeli językowych na pytanie o naukową prawomocność teorii ID. 

— Koniec części trzeciej —

William A. Dembski

 

Oryginał: Michael Levin and the Philosophy of Intelligent Design, „Science & Culture Today” 2026, January 20 [dostęp: 19 VI 2026].

Przekład z języka angielskiego: Kazimierz Jodkowski

 

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 19.6.2026

Przypisy

  1. Por. S.C. Meyer, The Methodological Equivalence of Design and Descent: Can There be a Scientific Theory of Creation?, w: The Creation Hypothesis, ed. J.P. Moreland, InterVarsity Press, Downers Grove, Illinois 1994, s. 67–112. Por. też internetową wersję tego tekstu: tenże, The Methodological Equivalence of Design and Descent: Can There Be a Scientific “Theory of Creation”?, „Discovery Institute” 2003, July 2 [dostęp: 13 IV 2025].
  2. Por. tenże, Podwójny standard. Teoria inteligentnego projektu, metodologia naukowa i problem demarkacji, tłum. D. Sagan, w: O pochodzeniu. Ujęcie filozoficzne, red. G. Malec, t. 1, Fundacja En Arche, Warszawa 2022, s. 147–208.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi