Podczas konferencji COSM 20251 odbyła się fascynująca sesja na temat sztucznej inteligencji (AI), w której wziął udział Uli Homann, wiceprezes Microsoftu odpowiedzialny za działalność firmy w obszarze rozwiązań chmurowych i AI. Homann przedstawił krótką historię AI, przypomniał, że OpenAI po raz pierwszy publicznie udostępniło ChatGPT zaledwie trzy lata wcześniej, w listopadzie 2022 roku, a wszyscy oszaleli na jego punkcie.
Homann szybko jednak sprowadził nas na ziemię. Jego zdaniem przekonanie, że ChatGPT to przykład ogólnej sztucznej inteligencji (artificial general intelligence – AGI), czyli „»superistoty«, która wiedziałaby wszystko”, jest „fałszywe”. Zauważył z przekąsem, że otrzymaliśmy „model autouzupełniania z ambicjami na coś więcej”. Zastrzegł jednak, że owo połączenie „ambicji i autouzupełniania” jest „zdumiewające”. Oczywiście ma rację, ale obecne modele AI nie są prawdziwą AGI, na którą wszyscy liczyli.
Homann zatem bardzo jasno stwierdził, że ChatGPT i inne współczesne systemy AI nie są zdolne do „rozumowania”. Powiedział również, że modele AI nigdy nie wytworzyły żadnej „oryginalnej myśli”. Jako osoby z Discovery Institute zgadzamy się z tym stwierdzeniem; możemy też dodać, że AI nigdy nie miała nawet jakiejkolwiek „myśli”. W istocie działanie dowolnego modelu AI polega na zastosowaniu niezwykle złożonej metody statystycznego przewidywania, jakie liczby, piksele lub słowa pojawią się jako następne. AI nie dysponuje jednak zdolnością rozumowania, która pozwalałaby jej uchwycić znaczenie przetwarzanych treści.
Faza asystenta
Prezentacja Homanna pozwoliła również lepiej zrozumieć, w jaki sposób wielkie firmy technologiczne podchodziły do publicznego udostępnienia AI, a także dała pewne wskazówki dotyczące przyszłego kierunku rozwoju tej dziedziny.
Zdaniem Homanna znajdujemy się obecnie w „fazie asystenta”, w której AI udostępnia się użytkownikom jako narzędzie pomagające odpowiadać na pytania i rozwiązywać problemy. Na tym etapie zwracamy się do AI z pytaniem, a ona udziela nam odpowiedzi. Przypomina to komputer ze Star Treka, który jest zawsze gotowy do zaspokojenia naszych intelektualnych potrzeb. Homann zwrócił jednak uwagę na istotną rzecz, mianowicie w tej fazie AI „polega na użytkowniku, który musi zainicjować interakcję”.
Kiedy jednak po raz pierwszy udostępniono asystentów AI, ich twórcy zetknęli się z problemem pewnej rezerwy, z jaką ludzie do nich podchodzili. Według Homanna wiele osób – prawdopodobnie pod wpływem takich filmów jak Terminator – obawiało się AI i niechętnie z niej korzystało. Firmy technologiczne zdają sobie sprawę z tych obaw, dlatego świadomie przedstawiają publicznie swoje systemy AI jako przyjaznych i nieszkodliwych „kopilotów” lub „asystentów” mających zaspokajać potrzeby użytkowników, a nie przejmować władzę nad światem.
Faza ta ma jednak również swoje słabe strony. Według Homanna osiągana na tym etapie poprawa możliwości AI „nie zawsze przekładała się na wymierny wzrost przychodów”.
Poważnym problemem okazały się także halucynacje AI. Homann powiedział, że kiedy w 2022 roku po raz pierwszy udostępniono GPT-4, odsetek halucynacji wynosił około 11%. W przypadku GPT-5 udało się go zmniejszyć do poziomu poniżej 1%, ale nawet wówczas zjawisko halucynacji pozostaje wyzwaniem, którego jak dotąd nie udało się całkowicie wyeliminować.
Sam bezpośrednio miałem do czynienia z tym problemem. Przez ostatnich 12 miesięcy prowadziłem zajęcia ze studentami i oceniałem oddawane przez nich prace pisemne. Z łatwością rozpoznawałem, kiedy podczas ich przygotowywania posłużono się AI, bo pojawiały się w nich wygenerowane przez AI nieprawdziwe cytaty. Problem ten jest bardziej powszechny, niż można by przypuszczać.
Trzy poziomy AI
Na zakończenie Homann przedstawił trzy poziomy interakcji człowieka ze sztuczną inteligencją.
Na poziomie pierwszym ludzie zwracają się do AI po odpowiedzi. Właśnie na tym etapie obecnie się znajdujemy. To my kontrolujemy działania AI, a ona zasadniczo jedynie dostarcza nam informacji i porad. Jest to wspomniana wcześniej „faza asystenta”.
Następny będzie, zdaniem Homanna, poziom drugi, kiedy „[c]złowiek zleca, AI wykonuje”. Większość ludzi nie ma jeszcze dostępu do tego rodzaju funkcji, potrafię jednak sobie wyobrazić, jak w przyszłości mogłyby mi one pomóc w realizacji moich obecnych zadań. Mam teraz około 8 tys. skanów dokumentów archiwalnych opatrzonych nic niemówiącymi nazwami składającymi się z cyfr. Przeglądam je po kolei, nadaję im odpowiednie nazwy i porządkuję je w folderach. Jest to powolny i żmudny proces. W świecie AI poziomu drugiego być może mógłbym polecić sztucznej inteligencji zintegrowanej z systemem operacyjnym mojego laptopa: „Zmień nazwy wszystkich tych plików zgodnie z następującymi zasadami nazewnictwa”. Zadanie zostałoby wykonane w kilka sekund, co oszczędziłoby mi mniej więcej miesiąc pracy!
Na poziomie trzecim robi się naprawdę interesująco. Tutaj „ludzie i AI wzajemnie przydzielają sobie zadania”. Być może w pewnym zakresie dzieje się tak już dzisiaj, kiedy ludzie korzystają z opartych na AI narzędzi do planowania, aby ustalać kolejność wykonywanych zadań. Przypuszczam jednak, że obecnie jest to całkowicie dobrowolne, ponieważ sami możemy zdecydować, czy zastosujemy się do harmonogramu opracowanego przez AI. Wyobraźmy sobie jednak, że AI przydziela nam zadania, których wykonanie nie jest już kwestią wyboru.
Prowadzi to do koncepcji hipotetycznego poziomu czwartego, na którym „AI mówi ludziom, co mają robić”. Homann nie rozważał takiej możliwości w swojej prezentacji. Jest to mój własny dystopijny pomysł. W ramach eksperymentu myślowego wyobraźmy sobie jednak, że pewien dyrektor z branży technologicznej przekazuje AI uprawnienia kierownicze, pozwalające jej wydawać polecenia podległym pracownikom. Te uwięzione w korporacyjnym labiryncie „szczury” muszą teraz wykonywać rozkazy swojego szefa-AI, bo w przeciwnym razie lądują na bruku z koniecznością znalezienia nowej pracy. Podejrzewam, że wiele osób wolałoby już AI w wersji znanej z Terminatora niż tyranię bezdusznego korporacyjnego szefa-AI!
Obiektywna perspektywa
W prezentacji Homanna doceniłem przede wszystkim jej klarowność oraz zaproponowany w niej schemat, który pozwala zrozumieć dotychczasowy rozwój AI, jej obecny stan i możliwy kierunek dalszego rozwoju. Homann trzeźwo oceniał zarówno mocne strony AI, jak i jej ograniczenia. Otwarcie stwierdził również, że AI nie jest zdolna do „rozumowania” ani do formułowania „oryginalnych myśli”. AI jest znakomitym narzędziem, które ma wiele zalet, ale także sporo słabości. Chciałbym tylko, aby więcej jej zwolenników oceniało ją równie obiektywnie, jak zrobił to Uli Homann podczas konferencji COSM.
Casey Luskin
Oryginał: Ultimate Wiring: Design Approach Explains the Recurrent Laryngeal Nerve, „Science & Culture Today” 2025, November 20 [dostęp: 9 IX 2026].
Przekład z języka angielskiego: Piotr Bylica
Źródło zdjęcia: Pixabay
Ostatnia aktualizacja strony: 9.9.2026
Chcesz wiedzieć więcej o kontrowersjach związanych ze sztuczną inteligencją ? Zapraszamy do lektury książki Mit sztucznej inteligencji.
Książka dostępna w księgarni Fundacji En Arche.

Przypisy
- COSM Technology Summit to prestiżowy, ogólnokrajowy szczyt technologiczny organizowany przez amerykański instytut naukowo-badawczy Discovery Institute. Pomysłodawcą i głównym organizatorem przedsięwzięcia jest znany futurysta George Gilder. Konferencja odbywa się cyklicznie od października 2019 roku. Stanowi ona platformę debaty dla liderów biznesu, naukowców oraz inwestorów. Koncentruje się na wzajemnym oddziaływaniu przełomowych technologii (m.in. sztucznej inteligencji, sieci 5G, blockchaina, kryptowalut oraz fizyki kwantowej) i ich wpływie na gospodarkę oraz kulturę. Poprzednia edycja wydarzenia, w czasie którego miało miejsce opisane tu wystąpienie Ulego Homanna, odbyła się w dniach 19–21 października 2025 roku w Scottsdale w stanie Arizona, a kolejna zaplanowana jest na 18–20 listopada 2026 roku również w Scottsdale (przyp. tłum.).

