Przeddarwinowska ewolucja teorii ewolucji. Część 2Czas czytania: 10 min

Daniel Witt

2026-05-20
Przeddarwinowska ewolucja teorii ewolucji. Część 2<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">10</span> min </span>

Wiek ewolucji

Znając już kontekst, możemy teraz przejść od przedstawionego przez Lovejoya opisu uczasowienia wielkiego łańcucha bytu do myślicieli, których idee ewolucjonistyczne wpłynęły na Darwina.

Pogląd mówiący, że ludzie wyewoluowali z małp człekokształtnych, był przed Darwinem kojarzony głównie z nazwiskiem szkockiego antropologa Jamesa Burnetta, lorda Monboddo, który przedstawił argumenty na poparcie tej tezy w dziele z 1774 roku zatytułowanym Of the Origin and Progress of Language1 [O pochodzeniu i postępie języka]. W przeważającej mierze oparł on swe argumenty na niestworzonych relacjach podróżników o małpach człekokształtnych (które porywały ludzkie dziewczęta i więziły je w charakterze niewolnic seksualnych! – co najwyraźniej było bardzo ludzkim zachowaniem) oraz o podobnych do małp człekokształtnych dzikusach (jak donoszono, niektórzy z nich mieli nawet ogony!).

Monboddo nie zaproponował poglądu o istnieniu jednego wspólnego przodka dla wszystkich organizmów. Twierdził on raczej, że małpy człekokształtne są tak naprawdę prymitywnymi przedstawicielami gatunku ludzkiego. (Monboddo przedstawił swoją hipotezę jako alternatywę dla poglądu, że małpa człekokształtna „nie jest człowiekiem, lecz gatunkiem pomiędzy małpą a człowiekiem”2. Założył, że niezależnie od tego, czy małpy człekokształtne i ludzie należą do tego samego gatunku, czy nie, są sąsiadami w wielkim łańcuchu bytów). Kiedy jednak zaakceptujemy pogląd, że cywilizowani ludzie pochodzą od małp człekokształtnych, dzieli nas już niewiele od wyobrażenia sobie, że małpy człekokształtne pochodzą od małp, a stąd tylko krok do teorii uniwersalnego wspólnego przodka. Interesujące jest to, że Monboddo zdawał się unikać tego wniosku. Poinformowawszy nas o tym, że orangutany używają narzędzi, i uznawszy to za świadectwo na ich ludzką naturę, wydawał się on później czuć zakłopotany tym, iż małpy i niższe człekokształtne z technicznego punktu widzenia także używają narzędzi – co uznawał jako zwykłe naśladownictwo. Ponieważ sprawia to wrażenie osobliwego wyjaśnienia, czuję, że życzliwego czytelnika dzieła lorda Monboddo zainteresuje wniosek, który sam Monboddo odrzucił: że ludzie pochodzą od małp człekokształtnych. Nie dziwi zatem, że inni myśliciele byli wkrótce gotowi posunąć się dalej.

Jednym z pierwszych autorów, który jasno przedstawił kompletną teorię ewolucji, gdzie proces ten miał zachodzić drogą pochodzenia z modyfikacjami od wspólnego przodka, jest dziadek Karola Darwina, Erasmus. Uczynił to w opublikowanej w 1794 roku rozprawie Zoonomia3. Erasmus Darwin zauważył, że na przestrzeni pokoleń stworzenia zdają się dostosowywać do środowiska, w którym funkcjonują. Na przykład owce żyjące w zimnym klimacie wydają się mieć grubszą wełnę niż te zamieszkujące tereny o cieplejszym klimacie. Kiedy połączył ten fakt z obserwacją, że istnieje wiele fizycznych podobieństw (we współczesnej terminologii nazwanych „cechami homologicznymi”) pomiędzy różniącymi się znacznie zwierzętami – poczynając od ptaków, a kończąc na wielorybach – doszedł do wniosku, że wszystkie istoty żywe musiały wyewoluować ze wspólnego przodka4.

Erasmus Darwin przedstawił swą relację i kontynuował rozważania w poetyckiej rapsodii na temat ewolucji The Temple of Nature; or, the Origin of Society5 [Świątynia natury, czyli o powstawaniu społeczeństwa]:

Pod bezkresnymi falami Organiczne Życie

Zrodzone i wzrosłe w perłowych jaskiń zachwycie

Pierwsze formy drobne, szkło sferyczne niewidzące

Pełzną w błocie wodnistą masę przenikające

Rozkwitając wraz z kolejnymi pokoleniami

Nabywają sił nowych z większymi kończynami

Z nich mnożą się niezliczone grupy roślinności

Oddychający majestat płetw i stóp mnogości.

Tak oto dąb rosły, potężny olbrzym zza lasów

Dzierżący Albionu gromy za powodzi czasów

Wieloryb, jak wartkich nurtów potwór przepotężny

Monarcha stepowy, gniewny lew równiny mężny

Orzeł szybujący w przestworzach nieba zarannych

Jego oko nie ślepnie, lecz spija blask polarny

Potężny człowiek, światem zwierzęcym władający

Z dumy nad swym językiem się nie posiadający

Z uniesioną głową, ziemskim padołem gardzący

A za obraz swego Boga się uważający

Powstały z rudymentów form tudzież świadomości

Embrionalny punkcik mikroskopijnej wielkości!6

 

Tymczasem po drugiej stronie kanału La Manche rodziła się kolejna teoria ewolucji. Jej autorem jest naukowiec Jean-Baptiste de Lamarck. Podczas wykładu wygłoszonego w Paryżu w 1800 roku Lamarck zaprezentował własną ideę pochodzenia z modyfikacją opartą na dziedziczności cech nabytych.

Poglądy ewolucjonistyczne szybko zakorzeniły się w niemieckich kręgach. Orędownikami tego podejścia okazali się dwaj znamienici filozofowie, Johann Wolfgang Goethe oraz Friedrich Schelling. Nie byli oni jednak w tej materii zbyt precyzyjni. Z tego powodu niektórzy współcześni badacze sugerują, że w ich słowach odnajdujemy nasze własne idee na temat ewolucji. Robert Richards, historyk nauki z uniwersytetu w Chicago, przekonująco wykazał jednak, że faktycznie przedstawiali oni teorię ewolucji. Zdaniem Richardsa nie jest prawdą, że idea ta była anachronizmem w ich czasach. Kant w 1790 roku rozpatrywał możliwość biologicznej ewolucji gatunków. Choć ostatecznie nie został on ewolucjonistą, rozważał tę ideę jako „śmiałą przygodę rozumu”. Poza tym – jak wspomina Richards – Goethe i Schelling znali Zoonomię Erasmusa Darwina, a więc z całą pewnością i zawartą tam hipotezę. Tak więc, kiedy czytamy u Goethego, że „doktryna metamorfozy jest kluczowa dla wszystkich przejawów natury”7, powinniśmy rozumieć to dosłownie – jako aprobatę teorii ewolucji. W każdym razie w taki właśnie sposób rozumieli to Karol Darwin i inni autorzy tamtych czasów – uznawali oni Goethego i Schellinga za poprzedników Darwina.

Kiedy Karol Darwin w 1859 roku przedstawił w dziele O powstawaniu gatunków swój zadziwiająco elegancki oraz czysto naturalistyczny model ewolucji zachodzącej drogą losowej zmienności i doboru naturalnego, ewolucjonistyczny światopogląd zdawał się być dla niektórych intelektualistów tak oczywisty, że aż dziwne, iż ludzie przednowocześni tego nie zauważyli. Niedopowiedzeniem moglibyśmy nazwać stwierdzenie, że świat był gotowy na nowy model – w rzeczywistości nowy model był już od dawna obecny.

 

Pierwszy darwinizm społeczny

Nietrudno dostrzec warunki społeczne, które doprowadziły do „łaknienia” (jak to ujął C.S. Lewis) nowego modelu.

Po pierwsze, był to wiek politycznej rewolucji. Lamarck ogłosił własną teorię biologicznej ewolucji po tym, jak jako kurator Ogrodów Botanicznych w Paryżu zdołał bez szwanku przetrwać rewolucję francuską. Moment ten nie wydaje się przypadkowy. Choć rewolucja francuska była wydarzeniem bez precedensu i bez wątpienia wstrząsnęła posadami świata, mające w owym czasie miejsce przewroty polityczne były tylko jednym z przejawów zachodzących wówczas znacznie głębszych zmian. Intelektualiści okresu renesansu postrzegali siebie jako restauratorów osiągnięć okresu klasycznego. Ale wraz z wynalezieniem prasy drukarskiej oraz początkiem ery wielkich odkryć, a później rewolucji przemysłowej, oczywiste stawało się to, że ludzkość wznosiła się na wyżyny, o których dotąd nawet nie śniono (przynajmniej w aspekcie technologicznym). Społeczeństwo parło naprzód.

Obudziło to powszechnego ducha postępu, który w niedługim czasie wywarł swój wpływ na filozofię i metafizykę. (Lovejoy wspomina przykładowo, że Wolter uważał filozoficzny model niezmiennego z zasady świata za beznadziejny, dlatego że nie pozostawiał on miejsca na postęp). Było wyłącznie kwestią czasu, by także biologia uległa tym wpływom.

Najprawdopodobniej to wcale nie  zbieg okoliczności, że badacz lord Monboddo zajmował się ewolucją języka, całkiem nową w owym czasie dziedziną. W swojej książce wyraźnie argumentował, że historia ludzkości jest opowieścią o postępie, a nie tylko cykliczności8. Obserwacje socjologiczne przeniósł Monboddo na dziedzinę biologii.

Podobnie nie wydaje się zbiegiem okoliczności, że słynny wiersz Erasmusa Darwina dotyczył w znacznej mierze ewolucji społeczeństwa (choć tytuł na to nie wskazuje), a nie tylko życia organicznego. Dokonujący się na oczach wszystkich gwałtowny rozwój technologiczny społeczeństw był wzorcem i inspiracją dla teorii biologicznej ewolucji.

Ponadto metafora żywego organizmu została użyta dla wyjaśnienia struktury społeczeństwa. Za przykład może posłużyć biolog ewolucyjny i filozof Herbert Spencer. W wydanym w 1860 roku eseju The Social Organism9 [Organizm społeczny] z przyprawiającą o zawrót głowy drobiazgowością przeprowadził on szczegółowe porównanie cech anatomicznych i fizjologicznych organizmu z odpowiadającymi im strukturami i funkcjami społeczeństwa.

Tak więc już całe dziesięciolecia przed tym, jak Darwin wyruszył na wyprawę na pokładzie HMS Beagle, społeczeństwo znajdowało się w objęciach „darwinizmu społecznego”. Był to jednak inny, bardziej pozytywny darwinizm społeczny niż ten, który znamy dzisiaj, postulował go też inny Darwin – Erasmus Darwin. Moglibyśmy go nazwać erazmiańskim darwinizmem społecznym. Przedstawiał on wizję natury i wizję ludzkiej historii jako wspaniałego, rozwijającego się, kwitnącego i niepowstrzymanego wręcz postępu. Socjologia i nauka były dwoma stronami tego samego medalu i wzajemnie się uzupełniały: tak jak natura zyskała nowe oblicze w zestawieniu z rozwijającym się ludzkim społeczeństwem, tak też ludzie byli teraz zachęcani do naśladowania natury i dążenia do postępu.

 

Wizja uszczęśliwiająca

Zamiast traktować te rozważania tylko jako interesującą opowieść historyczną, warto, byśmy zastanowili się, w jaki sposób obecnie może wpłynąć na nas owa uszczęśliwiająca wizja. Pewne jest, że się od niej nie uwolniliśmy. Jest ona częścią „społecznej zbroi”10 darwinizmu – jak nazywa ją historyk nauki Michael Flannery. Niezależnie od tego, jakie trudności stanęły na drodze wizji postępu w przeciągu ostatnich kilku lat czy też dekad, bez wątpienia wciąż znajdujemy się w erze postępu w historii ludzkości. Każda zaś wcześniejsza generacja zdaje się być technologicznie prymitywniejsza w porównaniu z tą, która po niej przyszła. A zatem postępowy światopogląd ewolucjonistyczny większości intelektualistom nadal wydaje się intuicyjnie rozsądny.

Nie zawsze tak będzie – nic na tym świecie nie pozostaje wiecznie takie samo. Żeby jednak światopogląd dewolucjonistyczny lub światopogląd cykliczności (czy jakikolwiek inny) mógł ponownie stać się intuicyjnie oczywisty, najprawdopodobniej będzie musiało dojść najpierw do poważnego i trwałego upadku ludzkiej cywilizacji. Kiedy to nastąpi, obudzimy w sobie pragnienie innego modelu. A przyroda raz jeszcze będzie szczęśliwa, mogąc wyświadczyć nam przysługę.

— Koniec części drugiej (ostaniej) — 

Daniel Witt

 

Oryginał: Before Darwin How Evolution Evolved, „Science & Culture Today” 2025, May 28 [dostęp: 20 V 2026].

Przekład z języka angielskiego: Anna Wójcik, Jacek Uglik

 

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 20.5.2026

Przypisy

  1. Por. J. Burnett, Of the Origin and Progress of Language, Vol. I, J. Balfour, T. Cadell, Edinburgh 1774.
  2. Tamże, s. 289.
  3. Por. E. Darwin, Zoonomia; or, the Laws of Organic Life, Vol. I, J. Johnson, London 1794.
  4. Tamże, s. 501–502.
  5. Por. tenże, The Temple of Nature; or, the Origin of Society, J. Johnson, London 1803.
  6. Wiersz E. Darwina w przekładzie Agnieszki Boruszewskiej: N. Thomas, Dziedzictwo Erasmusa Darwina, tłum. A. Boruszewska, „W Poszukiwaniu Projektu” 2022, 28  października [dostęp: 30 III 2026].

  7. R.J. Richards, The Romantic Conception of Life: Science and Philosophy in the Age of Goethe, The University of Chicago Press, Chicago 2002, s. 454.
  8. J. Burnett, Of the Origin and Progress of Language, s. 366.
  9. Por. H. Spencer, Essays: Scientific, Political, & Speculative, Vol. I, Williams and Norgate, London 1891, s. 265–307.
  10. M. Flannery, How Was Darwin’s Theory Accepted? The Curious History of a Secular Creation Myth, or, Darwin’s Cultural Armor, pt. 2, „Science and Culture Today” 2011, July 27 [dostęp: 30 III 2026].

Literatura:

1. Burnett J., Of the Origin and Progress of Language, Vol. I, J. Balfour, T. Cadell, Edinburgh 1774.

2. Darwin E., Zoonomia; or, the Laws of Organic Life, Vol. I, J. Johnson, London 1794.

3. Darwin E., The Temple of Nature; or, the Origin of Society, J.  Johnson, London 1803.

4. Darwin K., O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt, tekst polski na podstawie przekładu Sz. Dicksteina i J. Nusbauma opracowały J. Popiołek i M. Yamazaki, „Biblioteka Klasyków Nauki”, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009.

5. Flannery M., How Was Darwin’s Theory Accepted? The Curious History of a Secular Creation Myth, or, Darwin’s Cultural Armor, pt. 2, „Science and Culture Today” 2011, July 27 [dostęp: 30 III 2026].

6. Lewis C.S., Odrzucony obraz. Wprowadzenie do literatury średniowiecznej i renesansowej, tłum. W. Ostrowski, Znak, Kraków 1995.

7. Lovejoy A.O., Wielki łańcuch bytu. Studium historii pewnej idei z dodaniem tekstów „Historiografia idei”, „Obecne stanowiska i przeszła historia” oraz „Refleksje o historii idei”, tłum. A. Przybysławski, słowo/ obraz terytoria, Gdańsk 2009.

8. Richards R.J., The Romantic Conception of Life: Science and Philosophy in the Age of Goethe, The University of Chicago Press, Chicago 2002.

9. Spencer H., Essays: Scientific, Political, & Speculative, Vol. I, Williams and Norgate, London 1891, s. 265–307.

10. Thomas N., Dziedzictwo Erasmusa Darwina, tłum. A. Boruszewska, „W Poszukiwaniu Projektu” 2022, 28 października [dostęp: 30 III 2026].

11. Young E., Myśli nocne, tłum. F. Rydzewski, F.K. Dmochowski, seria: „Czarny Romantyzm”, Wydawnictwo Prymat, Białystok 2016.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi