Co jest nie tak z teorią inteligentnego projektu? Odpowiedź na tekst Briana ThomasaCzas czytania: 10 min

Michał Chaberek

2021-06-04
Co jest nie tak z teorią inteligentnego projektu? Odpowiedź na tekst Briana Thomasa<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">10</span> min </span>

Profesor fizyki z amerykańskiego Uniwersytetu Washburn (Kansas) Brian Thomas opublikował w Internecie artykuł What’s Wrong with Intelligent Design?  [Co jest nie tak z teorią inteligentnego projektu?]1. W tym niedługim tekście postawił pięć zarzutów względem teorii inteligentnego projektu (ID), na które zamierzam tutaj odpowiedzieć.

Argument 1. Zdaniem Thomasa, teoria ID nie jest nauką, ponieważ nauka ogranicza się do poszukiwania „naturalnych przyczyn zjawisk naturalnych”. Natomiast „teoria ID jest całkowicie oparta na twierdzeniu, że organizmy żywe zostały zaprojektowane w sposób nadprzyrodzony lub przynajmniej nie można wyjaśnić ich początku przez odwołanie się do procesów naturalnych”. Thomas uznaje jednak, że „zwolennicy teorii ID po prostu poszukują struktur, których nie da się wyjaśnić przez normalne procesy naturalne (na przykład układów charakteryzujących się »nieredukowalną złożonością«) i nie idą dalej. Jednak takie podejście nie zmienia faktu, że sięgają oni poza naukę”. Argument Thomasa sprowadza się więc do tego, że ID nie jest teorią naukową, ponieważ poszukuje nadprzyrodzonych przyczyn zjawisk.

Odpowiadając na ten argument, zaznaczę najpierw, że zgadzam się z prof. Thomasem odnośnie do charakteru nauki, to znaczy, że nauka poszukuje naturalnych przyczyn zjawisk przyrodniczych. Zgadzam się, że jakąkolwiek teorię czy koncepcję, która sięga do źródeł objawionych (świętych pism, mitów etc.) czy odwołuje się do innych przyczyn, których nie da się poddać eksperymentom i metodzie naukowej, należy uznać za „nienaukową” w takim sensie, że wykracza poza naukę (czyli za nienaukową w sensie metodologicznym). Być może mamy wtedy do czynienia z postawą teologiczną lub filozoficzną. (Nie oznacza to wszak, że koncepcja ta jest bezwartościowa. Wręcz przeciwnie, może dostarczać prawdziwej wiedzy, nie jest jednak teorią naukową.)

Mimo to prof. Thomas nie ma racji, odmawiając teorii ID statusu teorii naukowej. Wynika to z faktu, że choć – zgodnie z tą teorią – powstanie pewnych struktur biologicznych (czy to białek, genów, czy organelli i narządów) nie może zostać w pełni wyjaśnione przez działanie zdarzeń przypadkowych i koniecznych, to jednak nie oznacza to, że do ich interpretacji należy sięgać po przyczyny nadprzyrodzone. W ramach teorii ID uznaje się, że do wyjaśnienia powstania różnorodności biologicznej świata wymagane jest odwołanie się do przyczyny inteligentnej, to znaczy inteligencji. Teoria ID nie wyklucza działania przypadku, na przykład przypadkowych mutacji genetycznych, ani konieczności w postaci znanych praw biologicznych, jak na przykład prawo naturalnej selekcji. Oba te czynniki mają pewien wpływ na powstanie i ukształtowanie struktur biologicznych. Jednak są niewystarczające wtedy, gdy chcemy wyjaśnić powstanie struktur nieredukowalnie złożonych lub informacji genetycznej. W takich przypadkach musimy odwołać się do siły posiadającej zdolność przewidywania, to znaczy mogącej działać celowo. Jedyną taką znaną nam siłą jest inteligencja. I tutaj kończą się postulaty teorii ID w odwołaniu do świata przyrody. Natomiast określenie tego, czy inteligencja jest przyczyną nadprzyrodzoną, nie należy do samej teorii. Możemy wyobrazić sobie – co więcej dobrze znamy – przyczyny inteligentne, które nie są nadprzyrodzone, na przykład ludzie. Zatem o ile wiele systemów filozoficznych i religii uznaje inteligencję kształtującą świat za „siłę wyższą”, to takie twierdzenia znajdują się poza teorią inteligentnego projektu.

Argument 2. Zdaniem amerykańskiego fizyka, teoria ID tłamsi badania naukowe, ponieważ opiera się na tezie, że procesy naturalne nie mogą wyjaśnić pewnych skutków. „To nie jest dobre dla nauki – pisze Thomas – to znaczy, nie służy leczeniu raka, rozwiązaniu kryzysu energetycznego etc. Teoria ID nie daje rozwiązań, nie odpowiada na pytania – mówi, że nie możesz rozwiązać danego problemu lub odpowiedzieć na dane pytanie”.

Odpowiadając na ten argument, warto zauważyć, że prof. Thomas zdaje się znać tylko połowę teorii ID. Faktycznie bowiem istnieją dwa aspekty teorii inteligentnego projektu. Pierwszy można nazwać „negatywnym”. Polega on na wykazywaniu przez teoretyków ID, że procesy naturalne, takie jak przypadkowe mutacje genetyczne poddane naturalnej selekcji, nie mogą wytłumaczyć powstania określonych struktur biologicznych. W tym miejscu jednak teoretycy ID pokazują również, że te czynniki realnie działają w przyrodzie i wywołują określone skutki. Drugi aspekt teorii jest „pozytywny”. W jego obrębie podaje się argumenty naukowe na działanie inteligencji lub wykrywa skutki jej działania w powstaniu pewnych elementów przyrody ożywionej. Aspekt pozytywny wyklucza zarzut Thomasa, ponieważ pokazuje, że teoria ID nie zamyka, lecz otwiera naukę na nowe przestrzenie badawcze. Jednak nawet aspekt negatywny nie podlega krytyce amerykańskiego fizyka, ponieważ określenie granic działania jakichś praw przyrody nie tylko nie ogranicza działalności naukowej, lecz wręcz przeciwnie – pozwala uściślić, jakie naturalne skutki można przypisać określonym prawom natury. A celem nauki, jak sam Thomas przyznaje, jest odnajdowanie naturalnych przyczyn zjawisk. Teoria ID potwierdza się w praktyce. Z metod wykrywania projektu korzysta się na przykład w kryminalistyce, archeologii i informatyce. W biologii odkrycie funkcji tak zwanego śmieciowego DNA nie byłoby możliwe, gdyby naukowcy trzymali się ściśle zasad neodarwinizmu. Zatem teoria konkurencyjna (ID) okazała się w tym przypadku lepszym programem badawczym, a jeżeli nawet jest inaczej, to teoria ta pokazała, że powinna funkcjonować w nauce na takiej samej zasadzie jak inne koncepcje.

Argument 3. Profesor Thomas przywołuje też tak zwany problem „boga zapchajdziury” dobrze znany z filozoficznych dyskusji na temat ID. Jego zdaniem: „ID stanowi zasadniczy problem dla teologii […] [polegający na tym, że] gdy […] niewyjaśnialne systemy, które zidentyfikowano w ramach teorii ID, okażą się jednak wyjaśnialne przez naturalne procesy, wtedy ujęcie ID zostaje osłabione, a wraz z nim wiara ludzi”.

Na temat problemów tego zarzutu względem teorii ID pisałem już w innym miejscu2. Tutaj przypomnę, że zasadniczo teoria ID nie może podlegać zarzutowi „boga zapchajdziury”, ponieważ nie odwołuje się do „boga” (czytaj: przyczyny nadprzyrodzonej) w wyjaśnianiu zjawisk naturalnych, lecz do przyczyny inteligentnej. (Ustalenie „statusu ontologicznego” tożsamości tej przyczyny wykracza poza teorię.)

Warto jeszcze zwrócić uwagę na błąd metodologiczny w tym argumencie, który jest oczywisty nawet poza kontekstem debaty na temat ID. Jeżeli bowiem odwoływanie się do przyczyn nadprzyrodzonych zjawisk zachodzących w przyrodzie byłoby zawsze błędne (a to wynika z logiki tego argumentu), to znaczyłoby, że żadne zjawisko widzialne nie może mieć przyczyny nadprzyrodzonej. Czyli że całość świata materialnego wyjaśnia się przez działania przyrody, włączając cuda czy stwórcze działanie Boga. Takie ujęcie jest istotą naturalizmu i stoi w sprzeczności z większością religii czy filozofii. Zatem argument „boga zapchajdziury” w istocie przyjmuje aprioryczne założenia filozofii naturalizmu/materializmu, które nie wynikają z badań przyrodniczych.

Argument 4. Profesor Thomas pisze: „Biorąc pod uwagę świadectwa czysto przyrodnicze, wielu członków wspólnoty naukowej przeciwstawiło się argumentom teorii ID, prezentując możliwe scenariusze, zgodnie z którymi systemy wyglądające na zbyt złożone, aby mogły powstać na mocy procesów ewolucyjnych, mogą jednak zostać wyjaśnione przez normalne procesy naturalne”.

Tutaj dotykamy najważniejszej części debaty wokół ID, czyli zdefiniowania tego, co tak naprawdę mówią nam badania naukowe. Wielu naukowców jest przekonanych, że neodarwinizm wyjaśnia pochodzenie struktur biologicznych, w tym tych, które są uznawane za nieredukowalnie złożone. Jednak zwolennicy teorii ID pokazują, że tak nie jest, odwołując się często do tych samych badań, na które powołują się zwolennicy ewolucjonizmu darwinowskiego. Dla laika zainteresowanego sporem pozostają tylko dwie drogi: albo oprzeć się na autorytecie i zdaniu większości, albo podążyć trudniejszą drogą i podjąć wysiłek poznania poglądów drugiej strony. Wówczas może się okazać, że pogląd większości, który wydawał się oczywisty, wcale taki oczywisty nie jest.

Pierwszą drogę wybiorą głównie ci, którzy z założenia ufają „uznanym autorytetom” i „opinii środowiska naukowego”. Jednak idąc tą drogą, ryzykujemy, że w istocie nie dotrzemy do tego, co mówią teoretycy projektu, gdyż ich argumenty poznamy jedynie w formie zinterpretowanej przez przeciwników. W ogóle, jak się wydaje, w przypadku sporu, który niesie duży bagaż światopoglądowy, warto zajrzeć głębiej niż jedynie oprzeć się na opinii większości. Aby pójść dalej, trzeba jednak uznać, że mogą być sytuacje, kiedy większość, nawet większość w grupie osób wysoce wykształconych, może się mylić. Odrzucenie takiej możliwości a priori nie wydaje się rozsądne. Znamy bowiem liczne przypadki, kiedy większość, również większość elit naukowych, była w zupełnym błędzie. Zatem pozostaje druga droga – zbadanie sprawy samodzielnie. Z moich badań wynika, że owe odpowiedzi na argumenty zwolenników ID, o których pisze prof. Thomas, po prostu nie istnieją. Kiedy na przykład Michael Behe pokazuje nieadekwatność mechanizmu darwinistycznego w kwestii wyjaśnienia powstania wici bakteryjnej, jego oponenci nie dysponują niczym innym, jak tylko zapewnieniami, że „ten problem został już dawno rozwiązany”. Jednak „rozwiązań” w literaturze nie ma. Są jedynie mgliste spekulacje, w których dane i fakty biologiczne (realne związki chemiczne) zostają zastąpione hipotetycznymi schematami i symbolami. Rozważania te odbiegają znacząco od tego, co moglibyśmy nazwać wyjaśnieniem czy dowodem naukowym3. Gdy tylko spróbujemy powiązać te teoretyczne spekulacje z rzeczywistością biologiczną, napotykają one niepokonalne trudności. Zatem „możliwe scenariusze”, na które powołuje się Thomas, w rzeczywistości nie stanowią przekonującej odpowiedzi. Z pewnością na ich podstawie nie można odrzucić teorii ID.

Argument 5. Na końcu prof. Thomas zrównuje teorię ID z koncepcją specjalnego stworzenia i uznaje, że przeciwko niej można wysunąć argument natury ściśle teologicznej. Jego zdaniem wizja Boga, który „nieustannie i wszędzie jest przyczyną każdego pozornie naturalnego procesu”, oddaje większą chwałę Bogu, czyni Go potężniejszym i jest to przedstawienie bardziej biblijne niż obraz Boga stwarzającego świat, w którym bieg zdarzeń zasadniczo toczy się samoistnie, ale niekiedy Bóg musi go poprawiać i ulepszać.

Odpowiedź na ten argument właściwie mogłaby się ograniczyć do stwierdzenia, że teoria ID żadną miarą nie może być uznana za formę argumentacji na rzecz idei specjalnego stworzenia. Co więcej, prof. Thomas uznaje wręcz, że ID mieści się w ramach szerszej idei „specjalnego stworzenia”. To jest jednak dość istotne pomieszanie pojęć. Skoro ID nie jest kreacjonizmem, to tym bardziej nie może być typem „specjalnego kreacjonizmu”. Jest wręcz przeciwnie. Kreacjonizm może być formą inteligentnego projektu (w tej koncepcji zakłada się, że projekt został wprowadzony do przyrody przez nadprzyrodzone działania stwórcze), ale ID nie może być typem kreacjonizmu, ponieważ nie zakłada się w nim żadnej koncepcji stworzenia. Teoria ID obchodzi się bez pojęcia stworzenia, gdyż nie mówi o tym, w jaki sposób projekt miałby być wprowadzony do przyrody przez projektanta. Teoria ID jest koncepcją naukową, to znaczy odwołuje się do badań prowadzonych w ramach metody naukowej. W tym podejściu wiedza teoretyczna nie zależy od żadnej filozofii czy teologii. Zatem argument prof. Thomasa opiera się na zupełnym niezrozumieniu statusu teorii ID.

Jako pytanie badawcze na gruncie teologii lub filozofii można oczywiście rozważyć to, czy rzeczywiście teologiczna koncepcja teistycznego ewolucjonizmu ujawnia „lepszy” obraz Boga niż teologiczna koncepcja specjalnego stworzenia. Ale to już temat na osobny artykuł.

Michał Chaberek

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 04.06.2021

 

 

Przypisy

  1. Por. B. Thomas, What’s Wrong with Intelligent Design? [dostęp 24 II 2021]. Wszystkie cytaty z niniejszego tekstu pochodzą z artykułu Thomasa.
  2. Por. M. Chaberek, Św. Tomasz z Akwinu a ewolucja, Kęty 2019, s. 162–164.
  3. Por. M.J. Behe, Czarna skrzynka Darwina. Biochemiczne wyzwanie dla ewolucjonizmu, tłum. D. Sagan, „Seria Inteligentny Projekt”, Warszawa 2020, s. 298–300.

Literatura:

2 odpowiedzi na “Co jest nie tak z teorią inteligentnego projektu? Odpowiedź na tekst Briana ThomasaCzas czytania: 10 min

  1. Panie Chaberek, podziwiam że się Panu chciało rozbierać takie oklepane popłuczyny 🙂 TEN DEBEŚCIAK NAPISAŁ: “Świetnym przykładem jest tutaj ewolucja pierwszych żółwi, gdzie zapis stopniowego nabywania pancerza jest wyraźny co najmniej od środkowego triasu. ” https://www.totylkoteoria.pl/2020/11/en-arche-inteligentny-projekt-ewolucja.html PCHAŁ SIĘ BRUTALNIE NA CZUBEK DRABINY, PRZEPADŁ DOPADŁY GO WIĘKSZE REKINY! “Nowa mistyfikacja dotycząca pochodzenia żółwi”; https://slawekp7.wordpress.com/2013/08/02/1775/ I CO PAN NA TO Panie Chaberek, Panie Malec, Panie Kazimierzu? 🙂

Dodaj komentarz



Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi