Teoria ewolucji oczyma prawnika oglądana: Phillip E. Johnson, Darwin przed sądem, przeł. Patrycja Drygas, Seria Inteligentny Projekt, Fundacja En Arche, Warszawa 2020, s. 240Czas czytania: 6 min

Krzysztof J. Kilian

2022-02-16
Teoria ewolucji oczyma prawnika oglądana: Phillip E. Johnson, Darwin przed sądem, przeł. Patrycja Drygas, Seria Inteligentny Projekt, Fundacja En Arche, Warszawa 2020, s. 240<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">6</span> min </span>

 

Oryginał: Filozoficzne Aspekty Genezy 2019/2020, t. 16/17, s. 209-235

 

Streszczenie:

Książka Phillipa E. Johnsona (1940-2019) Darwin przed sądem (pwdr. 1991, Darwin on Trial) ukazała się nakładem Fundacji En Arche w 2020 r. jako jeden z tomów Serii Inteligentny Projekt. Autorem przekładu jest Patrycja Dygas.

Pozycja ta już po raz drugi gości na polskim rynku wydawniczym. (Po raz pierwszy wydana została w roku 1997, pod tytułem Sąd nad Darwinem, przekład Robert Piotrowski, wydawnictwo Vocatio). Świadczy to o rosnącej popularności problematyki, jaką podejmuje praca Johnsona.

Darwin przed sądem składa się z 12-tu rozdziałów (1. Regulacje prawne; 2. Dobór naturalny; 3. Mutacje duże i małe; 4. Problem zapisu kopalnego; 5. Fakt ewolucji; 6. Linia rodowa kręgowców; 7. Świadectwa molekularne; 8. Ewolucja prebiotyczna; 9. Zasady nauki; 10. Religia darwinowska; 11. Edukacja darwinowska; 12.Nauka i pseudonauka) po których zamieszczone są „Komentarze do literatury źródłowej”. Te ostatnie są pewnego rodzaju podsumowaniem uprzednio przedstawionych treści. Książkę zamyka bibliografia, a otwiera wprowadzenie („O autorze. Phillip E. Johnson – człowiek, który ujawnił filozoficzny dogmatyzm darwinizmu”) − przedstawiające poglądy, sylwetkę i znaczenie jego działalności − autorstwa Kazimierza Jodkowskiego.

Warto w tym miejscu − pozostawiając czytelnikowi możliwość bliższego zapoznania się z postacią Johnsona poprzez wspomniane wyżej wprowadzenie − wspomnieć o jednej istotnej sprawie. Johnson był absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Chicagowskiego, a od 1967 r. profesorem prawa na Wydziale Prawa Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. I z perspektywy prawnika napisał książkę, o której tu mowa. Jako wykładowca specjalizował się w badaniu logiki argumentów i rozpoznawaniu założeń stanowiących podstawy argumentacji. To zaś posłużyło mu jako narzędzie badania poprawności argumentacji darwinistów. Jest to zatem książka specjalnego rodzaju, nie dyskutuje ze świadectwami empirycznymi, nie podważa ich, a koncentruje się na sposobach przedstawiania owych świadectw.

W rozdziale pierwszym zauważa on, że w wielu prawnych sporach dotyczących kontrowersji stworzenie−ewolucja słowa i argumenty dobierane są w taki sposób, by uniemożliwiać podważanie prawdziwości twierdzeń darwinowskiej teorii ewolucji. Przykładowo, przeciwstawiając nauce, czyli naturalistycznej teorii ewolucji, religię (z kreacjonistyczną wizją nadnaturalnego stworzenia), przeciwstawia się nauce – wiarę, prawdzie – wytwory mitycznej wyobraźni, a faktom – wymysły. Odpowiednie etykietowanie pozwala nie wprost, a pośrednio unieważniać wszelkie zarzuty, jakie pojawiły się w stosunku do teorii ewolucji: albo fakty, prawda i nauka, albo wymysły, wytwory wyobraźni i wiara.

W rozdziale drugim Johnson przypomina, że Darwin nie był w stanie wskazać poważnych przykładów świadczących na rzecz takiego działania doboru naturalnego, w efekcie którego dochodzi do specjacji (wyodrębnienia się nowego gatunku). Posłużył się zatem analogią do doboru sztucznego. Jednak analogia ta jest błędna. Gdy dobór naturalny jest procesem niekierowanym, to dobór sztuczny jest realizowany przez konsekwentne, zaplanowane wybieranie do rozrodu osobników o nasilonych, pożądanych z punktu widzenia hodowcy, cechach. Gdy dobór naturalny uniemożliwia powstawanie osobników o skrajnych cechach, to dobór sztuczny prowadzi do powstawania tego typu osobników. Gdy dobór naturalny prowadzić ma do powstawania nowych gatunków, to wskutek doboru sztucznego nikomu nie udało się wytworzyć żadnego nowego gatunku zwierząt.

W rozdziale trzecim analizuje on problem statystycznego nieprawdopodobieństwa Darwinowskiego gradualizmu. Aby zamierzenie Darwina odniosło pełny sukces, brytyjski przyrodnik musiał wyjaśnić powstanie każdej złożonej cechy organizmu za pomocą wielkiej liczby drobnych kroków. Wyjaśnienie takie stanęło przed dwoma problemami. Pierwszym był zapis kopalny, który nie wskazywał na istnienie, wymaganych przez teorię Darwina, wielu form przejściowych. Jednakże, jak zauważa Johnson, Darwin mógł wtedy utrzymywać, iż brak świadectw jest efektem niekompletności zapisu kopalnego. Problem drugi był znacznie poważniejszy. W jaki sposób powstały takie skomplikowane organy, jak np. oko? Należałoby przyjąć, że powstawały one w procesie olbrzymiej ilości, drobnych, dziedzicznych modyfikacji. A te ostatnie za każdym razem były korzystne dla danego organizmu.   W tym kontekście amerykański prawnik wspomina saltacjonistę, amerykańskiego genetyka niemieckiego pochodzenia, wykładowcę Uniwersytetu Kalifornijskiego, Richarda Goldsmitha (1878-1958). Ten uczony opracował listę skomplikowanych struktur, na której znalazły się m.in. włos ssaka i hemoglobina. Struktury te, zdaniem Goldsmitha, nie mogły być efektem akumulacji i doboru skutków małych mutacji. Utrzymywał on, że darwinowska teoria ewolucji może wyjaśniać jedynie zmiany w obrębie gatunku. Zmiany ponadgatunkowe wyjaśniać miała jego koncepcja ewolucji, zgodnie z którą te duże zmiany są efektem makromutacji, czyli  wykształcania się nowych planów budowy nawet z pokolenia na pokolenie. Jednakże, na co zwracał uwagę sam Goldsmith, makromutacje wytwarzałyby na ogół nieprzystosowane potworki. Sporadycznie jednak efektem takich makromutacji byłyby potworki rokujące nadzieję (hopeful monsters) – zdolni do przetrwania i rozmnażania się przedstawiciele nowego gatunku.

To makromutacyjne ujęcie procesów ewolucji, zauważa Johnson, doczekało się poważnej krytyki ze strony gradualistów. Ci ostatni uznali je za niemożliwe, bo zbyt mało prawdopodobne. Amerykański prawnik jest zwolennikiem tezy, że odrzucenie podejścia makromutacyjnego „nie dowodzi, że ewolucja zachodzi najprawdopodobniej – lub nawet, że w ogóle może zachodzić – przez mikromutacje”.1 Johnson nawiązuje tu do słynnego sympozjum, które odbyło się w Wistar Institute w 1967 roku, kiedy to matematycy przyjrzeli się darwinowskiemu ewolucjonizmowi. Jeden z nich, Stanisław Marcin Ulam (1909-1984) przedstawił argumentację, w myśl której jest niezwykle mało prawdopodobne, aby oko wyewoluowało drogą nagromadzenia małych mutacji, gdyż liczba tych ostatnich musiałaby być tak ogromna, że „nie starczyłoby czasu na ich pojawienie się”.2 Johnson opowiada się za tezą, zgodnie z którą darwinowski gradualizm jest w takim samym stopniu statystycznie nieprawdopodobny, co saltacjonizm Goldschmidta. Zauważa też, że ewolucjonizm jest teorią, która da się uzgodnić z obydwoma scenariuszami.

Z pozostałych rozdziałów książki Johnsona Czytelnik dowie się dlaczego: „najgroźniejszymi przeciwnikami Darwina nie byli duchowni, lecz specjaliści od skamieniałości”;3 zachodzenie procesu ewolucji nie jest żadnym faktem, a jedynie wnioskiem płynącym z określonych przesłanek; „jeden dobry kandydat na przodka nie wystarczy do obronienia teorii, która postuluje, że w historii świata zachodziły ciągłe ewolucyjne przemiany”;4 podobnie jak w roku publikacji dzieła Darwina, tak samo dziś zapis kopalny jest niezgodny z jego teorią; darwiniści nie mogą wątpić w naturalizm; błędne jest przekonanie, w myśl którego teoria ewolucji nie jest niezgodna z religią; gradualistyczna teoria ewolucji przedstawiana jest w sposób, który nie dopuszcza żadnych wątpliwości pod jej adresem.

Krzysztof J. Kilian

 

Przedruk za zgodą redakcji czasopisma “Filozoficzne Aspekty Genezy”

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 16.12.2022

Przypisy

  1. P.E. Johnson, Sąd nad Darwinem, tłum. P. Drygas, „Seria Inteligentny Projekt”, Fundacje En Arche, Warszawa 2020, s. 53.
  2. Johnson, Sąd nad Darwinem, s. 54.
  3. Johnson, Sąd nad Darwinem, s. 61.
  4. Johnson, Sąd nad Darwinem, s. 97.

Literatura:

Dodaj komentarz