To nie przypadek. Od bakteryjnych układów napędowych do ludzkiego DNA – świadectwa inteligentnego projektu są wszędzie

Stephen C. Meyer

2020-02-17
To nie przypadek. Od bakteryjnych układów napędowych do ludzkiego DNA – świadectwa inteligentnego projektu są wszędzie

W grudniu 2004 roku telewizja publiczna w stanie Nowy Meksyk umieściła w swojej ramówce, rozreklamowała, a następnie, po naciskach, odwołała emisję dokumentu, który wyjaśniał naukowe podstawy teorii pochodzenia biologicznego znanej jako teoria inteligentnego projektu.

W tym samym miesiącu świat obiegła informacja, że znany brytyjski filozof Antony Flew zerwał z ateizmem, którego był dotąd zagorzałym zwolennikiem. Jako jedną z  przyczyn, które go do tego skłoniły, wymienił świadomość tego, że w cząsteczce DNA zawarte są świadectwa inteligentnego projektu.

Również w grudniu American Civil Liberties Union1 (ACLU) złożyła pozew przeciwko okręgowi szkolnemu Dover w Pensylwanii, aby zapobiec informowaniu uczniów o teorii inteligentnego projektu.

W lutym 2005 roku w „The Wall Street Journal” pojawił się artykuł o biologu ewolucyjnym z dwoma doktoratami, który został ukarany za opublikowanie recenzowanego artykułu naukowego przedstawiającego argumentację na rzecz tej teorii.

Niedawno na ten temat wypowiedzieli się również papież, prezydent USA oraz dalajlama2.

Czym właściwie jest teoria inteligentnego projektu? Dlaczego wzbudza tyle emocji i skłania jej przeciwników do podejmowania usilnych prób jej stłumienia?

Według szeregu niedawnych doniesień medialnych teoria inteligentnego projektu to nowa, „zakorzeniona w wierze” alternatywa dla teorii ewolucji – alternatywa oparta wyłącznie na religii, nie na świadectwach naukowych.

Media podają, że teoria inteligentnego projektu to po prostu kreacjonizm w nowym przebraniu – wymysł fundamentalistów religijnych, którzy chcieliby obejść zakaz nauczania kreacjonizmu wydany przez Sąd Najwyższy w 1987 roku.

W ciągu ostatniego roku wiele wiodących amerykańskich gazet, czasopism i serwisów informacyjnych publikowało materiały, które powielały takie informacje.

Czy jednak słusznie? Czy to prawda?

Jako współtwórca teorii inteligentnego projektu i dyrektor ośrodka badawczego, który współpracuje z rozwijającymi ją naukowcami, znam odpowiedź na to pytanie: to nieprawda.

Otóż współczesna teoria inteligentnego projektu nie powstała w odpowiedzi na sądową porażkę kreacjonistów w 1987 roku. Została ona sformułowana na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przez grupę naukowców: Charlesa Thaxtona, Waltera Bradleya, Rogera Olsena i Deana Kenyona, którzy próbowali rozwikłać jedną z największych zagadek współczesnej biologii, a mianowicie wyjaśnić pochodzenie informacji cyfrowej zakodowanej wzdłuż szkieletu cząsteczki DNA.

W książce The Mystery of Life’s Origin3 [Zagadka pochodzenia życia] Thaxton i pozostali naukowcy po raz pierwszy wysunęli tezę, że właściwości DNA jako nośnika informacji stanowią mocne świadectwo tego, że zostały one zaprojektowane przez wcześniej istniejącą inteligencję, której tożsamości nie znamy. Książkę wydało prestiżowe nowojorskie wydawnictwo w 1984 roku, czyli trzy lata przed ogłoszeniem decyzji w sprawie Edwards v. Aguillard.

Fizycy zaczęli na nowo rozważać hipotezę projektu już w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Wielu z nich było pod wrażeniem odkrycia, że prawa fizyki i stałe fizyczne są w nieprawdopodobnym stopniu dostrojone tak, by umożliwiać zaistnienie życia. Jak ujął to brytyjski astrofizyk Fred Hoyle, precyzyjne dostrojenie licznych parametrów fizycznych we Wszechświecie wskazuje, że „jakaś superinteligencja manipulowała fizyką”4 dla naszego dobra.

Niemniej tylko najgorliwsi zwolennicy teorii spiskowych potrafią dostrzec w tym intelektualnym rozwoju ukrytą strategię prawną czy próbę przemycenia religii do klas szkolnych.

Czym więc naprawdę jest teoria inteligentnego projektu?

Wbrew temu, co głoszą media, nie jest to idea religijna, lecz oparta na danych empirycznych teoria naukowa dotycząca początków i rozwoju życia – teoria podważająca ściśle materialistyczne ujęcie ewolucji. Według biologów-darwinistów, takich jak Richard Dawkins z uniwersytetu w Oksfordzie, organizmy żywe „tworzą wrażenie celowego zamysłu”5. Jednak dla współczesnych darwinistów owo wrażenie zamysłu jest całkowicie pozorne.

Dlaczego? W interpretacji neodarwinowskiej zupełnie niekierowane procesy, takie jak dobór naturalny i losowe mutacje, są w stanie stworzyć misterne – wyglądające na zaprojektowane – struktury w organizmach żywych. Według neodarwinistów wytwory selekcji naturalnej mogą przypominać skutki działania inteligentnego projektanta, chociaż w istocie proces selekcji naturalnej nie jest kierowany przez inteligencję.

Pogląd ten jest sprzeczny z teorią inteligentnego projektu, która zakłada, że pewne cechy organizmów żywych i Wszechświata najlepiej da się wytłumaczyć poprzez odniesienie do przyczyny inteligentnej. Teoria ta nie zaprzecza ewolucji definiowanej jako zmiany zachodzące na przestrzeni czasu czy nawet jako wspólne pochodzenie, jednak kwestionuje ideę Darwina, że ewolucja jest zupełnie ślepa i niekierowana.

Istnieją dwie możliwości: życie powstało wyłącznie jako wynik procesów niekierowanych albo miała w tym udział również inteligencja. Zwolennicy teorii inteligentnego projektu opowiadają się za drugą opcją i głoszą, że organizmy żywe wyglądają na zaprojektowane, ponieważ rzeczywiście zostały zaprojektowane.

Dlaczego jednak tak twierdzimy? Jakie charakterystyczne oznaki działania inteligencji dostrzegamy w organizmach żywych?

W ciągu ostatnich 25 lat naukowcy odkryli niezwykły świat nanotechnologii wewnątrz żywych komórek. W tych maleńkich, przypominających labirynty strukturach naukowcy znaleźli działające turbiny, miniaturowe pompy, ruchome zaciski, złożone obwody, silniki obrotowe oraz maszyny do kopiowania, odczytywania i edytowania informacji cyfrowych – cóż, nie są to proste „kulki plazmy”, jak wyobrażano je sobie w czasach Darwina.

Co więcej, większość tych obwodów i maszyn zależy od skoordynowanego działania pojedynczych elementów. Na przykład: naukowcy odkryli, że komórki bakterii są napędzane przez miniaturowe silniki obrotowe zwane silnikami wiciowymi, które obracają się z prędkością do 100 tysięcy obrotów na minutę. Silniki te sprawiają wrażenie, jakby zostały zaprojektowane przez korporację Mazda, składają się bowiem z wielu indywidualnych części mechanicznych (zbudowanych z białek), takich jak rotory, statory, pierścienie, tuleje, przeguby uniwersalne i wały napędowe.

Czy wrażenie, że elementy te zostały zaprojektowane, jest całkowicie złudne? Czy selekcja naturalna mogła stworzyć tę strukturę w neodarwinowski sposób, czyli stopniowo, po jednej maleńkiej mutacji na raz? Biochemik Michael Behe twierdzi, że nie. Zwraca on uwagę na to, że silnik wiciowy zależny jest od współdziałania 30 białkowych części. Brak choćby jednej z nich skutkuje całkowitą utratą sprawności. Kiedy usunie się jedno z tych białek (jak mogą to eksperymentalnie uczynić naukowcy), cały silnik obrotowy przestaje działać. Silnik ten cechuje, jak ujął to Behe, „nieredukowalna złożoność”.

Stanowi to problem dla darwinowskiego mechanizmu ewolucji. Selekcja naturalna zachowuje lub „wybiera” cechy dające funkcjonalną przewagę. Jeśli jakaś losowa mutacja pomaga organizmowi przetrwać, może zostać zachowana i przekazana kolejnemu pokoleniu. Jednak silnik wiciowy jest zupełnie bezużyteczny, jeśli nie będzie składał się ze wszystkich 30 części. Wersje z 29 czy 28 elementami nie działają. A więc dobór naturalny może „wybrać” lub zachować ten silnik, kiedy stanie się on funkcjonującą całością, jednak nie ma żadnego udziału w jego uprzednim powstaniu. Z tego powodu pochodzenie takich maszyn molekularnych jak ów silnik pozostaje niewyjaśnione przez koncepcję doboru naturalnego, którą Darwin usiłował zastąpić hipotezę projektu.

Czy istnieje lepsza alternatywa? Biorąc pod uwagę nasze spójne i wielokrotne doświadczenia, znamy tylko jeden rodzaj przyczyny, która mogłaby odpowiadać za układy nieredukowalnie złożone – a jest nią inteligencja. I tak właśnie jest: zawsze, kiedy mamy do czynienia z nieredukowalnie złożonymi strukturami – takimi jak układ scalony czy silnik spalinowy – i wiemy, jak one powstały, wiemy też, że w ich powstaniu miał swój udział tworzący projekty inżynier.

Behe dochodzi więc do wniosku, że w świetle naszej wiedzy o tym, jak powstają funkcjonalnie zintegrowane, złożone struktury, teoria inteligentnego projektu najlepiej wyjaśnia powstanie maszyn molekularnych wewnątrz komórek. Maszyny molekularne wyglądają, jakby były zaprojektowane, ponieważ rzeczywiście zostały zaprojektowane.

Siłę argumentacji Michaela Behe można dostrzec, przyglądając się odpowiedziom jego krytyków. Po prawie dziesięciu latach udało im się wykrzesać jedynie taką sobie bajeczkę, zgodnie z którą silnik wiciowy powstał z prostszego podzespołu – nanostrzykawki, która u niektórych bakterii występuje bez pozostałych części silnika. Pechowo dla zwolenników tej teorii wyniki najnowszych badań genetycznych wskazują, że strzykawka pojawiła się po silniku – tak więc to raczej strzykawka wyewoluowała z silnika, a nie odwrotnie.

Rozważmy teraz pewien jeszcze bardziej fundamentalny argument na rzecz projektu. Kiedy w 1953 roku James Watson i Francis Crick zidentyfikowali strukturę cząsteczki DNA, dokonali zadziwiającego odkrycia. Dzięki swojej budowie DNA może przechowywać informacje w formie czteroznakowego kodu cyfrowego. Precyzyjne sekwencje związków chemicznych zwanych zasadami azotowymi nukleotydów przechowują i przekazują instrukcje (informacje) budowy kluczowych białek i maszyn molekularnych niezbędnych dla przetrwania komórki.

Później Francis Crick rozwinął tę ideę, formułując słynną „hipotezę sekwencji”, zgodnie z którą chemiczne części składowe DNA pełnią funkcję liter w języku pisanym czy symboli w kodzie komputerowym. I tak jak litery danego języka w zależności od swojego ułożenia mogą przekazywać konkretną wiadomość, tak określone sekwencje zasad azotowych wzdłuż szkieletu cząsteczki DNA przekazują dokładne instrukcje budowy białek. Ułożenie tych chemicznych znaków określa funkcję całej sekwencji. A więc cząsteczka DNA ma tę samą cechę „specyficzności sekwencji”, która charakteryzuje kody komputerowe i język. Jak przyznał Richard Dawkins, „system kodowania genów jest zadziwiająco podobny do kodowania binarnego stosowanego w komputerach”6. Bill Gates zauważył, że „ludzkie DNA jest jak program komputerowy, jednak o wiele bardziej skomplikowany i zaawansowany niż jakiekolwiek oprogramowanie stworzone dotychczas przez człowieka”7.

Późniejsze odkrycia uświadomiły nam, że informacje cyfrowe w DNA i RNA są tylko częścią złożonego systemu przetwarzania informacji – zaawansowanej formy nanotechnologii, która przypomina, a zarazem przewyższa naszą technologię swoją złożoności, logiką projektową i gęstością zapisu informacji.

Skąd wzięły się w komórce te cyfrowe informacje i jak powstał złożony system ich przetwarzania? Dziś pytania te leżą u podstaw badań pochodzenia życia. Cechy informacyjne komórki przynajmniej wyglądają na zaprojektowane. Jak dotąd, żadna teoria niekierowanej ewolucji chemicznej nie wyjaśniła pochodzenia informacji cyfrowej potrzebnej do powstania pierwszej komórki żywej. Dlaczego? W komórce jest po prostu zbyt dużo informacji, abyśmy mogli tłumaczyć to przypadkiem. Co więcej, wykazano, że informacji w DNA nie da się wyjaśnić przez odwołanie do praw chemii. Przyjęcie przeciwnego poglądu byłoby równoznaczne z uznaniem, że nagłówek gazety powstał jako rezultat przyciągania chemicznego pomiędzy tuszem a papierem. To jasne, że w grę musi wchodzić „coś innego”.

Jednak naukowcy opowiadają się za teorią inteligentnego projektu nie tylko dlatego, że procesy naturalne – przypadek, prawa lub ich kombinacja – nie zdołały wyjaśnić pochodzenia informacji i systemów ich przetwarzania w komórkach. Robią to, ponieważ wiemy z doświadczenia, że za systemami, które przejawiają te cechy, zawsze stoi inteligentna przyczyna. Wiemy, że źródłem pojawiającej się na ekranie komputera informacji jest użytkownik czy programista. Informacje w gazecie ostatecznie pochodzą od autora – ich przyczyna ma charakter umysłowy, nie zaś materialny. Jak zauważył Henry Quastler, jeden z pionierów teorii informacji: „tworzenie informacji zwykle wiąże się ze świadomą aktywnością”8.

Związek między informacją a uprzednią inteligencją pozwala nam wykryć lub wywnioskować aktywność niemożliwej już do zaobserwowania inteligencji na podstawie źródeł z odległej przeszłości. Archeologowie wyprowadzają wniosek o istnieniu starożytnych skrybów na podstawie zapisów hieroglificznych. W prowadzonych przez SETI9 poszukiwaniach inteligencji pozaziemskiej zakłada się, że obecność informacji zakodowanych w sygnałach elektromagnetycznych z przestrzeni kosmicznej oznaczałaby istnienie ich inteligentnego źródła. Jak dotąd, radioastronomom nie udało się odnaleźć sygnałów, które niosłyby informacje z odległych układów gwiezdnych. To jednak nie w Kosmosie, lecz na Ziemi, a mianowicie w komórce, biologowie molekularni odkryli informacje wskazujące – zgodnie z tą samą logiką, która leży u podstaw programu SETI i standardowych rozumowań naukowych dotyczących innych artefaktów informacyjnych – na istnienie inteligentnego źródła informacji zawartych w DNA.

DNA działa jak oprogramowanie komputerowe. Wiemy z doświadczenia, że oprogramowanie pochodzi od programistów. Jesteśmy świadomi tego, że informacja – czy to zapisana w hieroglifach lub w książce, czy zakodowana w sygnale radiowym – zawsze pochodzi z inteligentnego źródła. Odkrycie informacji w cząsteczce DNA stanowi zatem solidną podstawę dla wniosku, że przy powstaniu DNA rolę odegrała inteligencja, nawet jeśli nie byliśmy świadkami tego procesu.

A więc ‒ wbrew temu, co głoszą media ‒ teoria inteligentnego projektu nie jest oparta na ignorancji ani religii, ale na najnowszych odkryciach naukowych i standardowych metodach naukowego rozumowania, w których jednolite doświadczenie dotyczące związków przyczynowo-skutkowych kieruje naszymi wnioskowaniami na temat przeszłych wydarzeń.

Rzecz jasna, wiele osób nadal będzie lekceważyć teorię inteligentnego projektu jako odgrzewany kreacjonizm albo „religia strojąca się w szaty nauki”. Jednak teoria ta, w przeciwieństwie do kreacjonizmu, nie jest oparta na treściach zawartych w Biblii. Do wniosku o projekcie dochodzimy, za podstawę biorąc dane biologiczne, nie zaś autorytet religijny.

Mimo to teoria inteligentnego projektu może wspierać przekonania teistyczne. Nie może to jednak stanowić powodu jej odrzucenia. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, to myli świadectwa na poparcie teorii z jej możliwymi implikacjami. Wielu naukowców początkowo odrzucało teorię Wielkiego Wybuchu, ponieważ zdawała się ona kwestionować koncepcję wiecznie istniejącego Wszechświata i wskazywała na konieczność istnienia transcendentnej przyczyny materii, czasu i przestrzeni. Jednak naukowcy ostatecznie zaakceptowali tę teorię, nie bacząc na te ewidentnie niedogodne implikacje, ponieważ miała ona mocne potwierdzenie w danych empirycznych. Dziś z podobnym metafizycznym uprzedzeniem mierzy się teoria inteligentnego projektu. Niemniej również tę teorię należy oceniać na podstawie danych empirycznych, a nie naszych preferencji filozoficznych bądź przez pryzmat obaw o jej możliwe religijne implikacje. Antony Flew, który przez większość życia był filozofem ateistycznym, a dopiero niedawno opowiedział się za teorią projektu, słusznie podkreśla, że musimy „podążać za danymi empirycznymi, dokądkolwiek one prowadzą”.

 

Stephen C. Meyer

Oryginał: Not By Chance. From Bacterial Propulsion Systems To Human DNA, Evidence of Intelligent Design Is Everywhere, „Discovery Institute” (przedruk z „National Post of Canada”) [dostęp 17 II 2020].

 

Przekład z języka angielskiego: Dariusz Skotarek

Zwycięska praca w I edycji konkursu na najlepsze tłumaczenie.

 

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 17.02.2020

Przypisy

  1. American Civil Liberties Union – amerykańska organizacja, której celem jest ochrona praw obywatelskich (przyp. tłum.).
  2. Papież Benedykt XVI, prezydent George W. Bush oraz XIV Dalajlama Tenzin Gjaco (przyp. tłum.).
  3. Por. Ch. Thaxton, W. Bradley, R. Olsen, The Mystery of Life’s Origin: Reassessing Current Theories, 2nd ed., Dallas 1992 (przyp. tłum.).
  4. F. Hoyle, The Universe: Past and Present Reflections, „Annual Review of Astronomy and Astrophysics” 1982, Vol. 20, s. 16 [1–35] (przyp. tłum.).
  5. R. Dawkins, Ślepy zegarmistrz, czyli jak ewolucja dowodzi, że świat nie został zaplanowany, tłum. A. Hoffman, Warszawa 1994, s. 21 (przyp. tłum.).
  6. R. Dawkins, Rzeka genów, tłum. M. Jannasz, Warszawa 2007, s. 36 (przyp. tłum.).
  7. B. Gates, Droga ku przyszłości, tłum. P. Cichawa, Warszawa 1997, s. 235 (przyp. tłum.).
  8. H. Quastler, The Emergence of Biological Organization, New Haven 1964, s. 16 (przyp. tłum.).
  9. Search for Extraterrestrial Intelligence (SETI) – projekt naukowy, którego celem jest wykrycie cywilizacji pozaziemskich lub nawiązanie kontaktu z nimi (przyp. tłum.).

Literatura:

  1. Dawkins R., Rzeka genów, tłum. M. Jannasz, Warszawa 2007.
  2. Dawkins R., Ślepy zegarmistrz, czyli jak ewolucja dowodzi, że świat nie został zaplanowany, tłum. A. Hoffman, Warszawa 1994.
  3. Gates B., Droga ku przyszłości, tłum. Cichawa, Warszawa 1997.
  4. Hoyle F., The Universe: Past and Present Reflections, „Annual Review of Astronomy and Astrophysics” 1982, Vol. 20, s. 1–35.
  5. Quastler H., The Emergence of Biological Organization, New Haven 1964.
  6. Thaxton C., Bradley W., Olsen R., The Mystery of Life’s Origin: Reassessing Current Theories, 2nd ed., Dallas 1992.
Subscribe
Notify of
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments


Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x