Adam Adamczyk – męczennik w imię nauki i prawdy? W sprawie pozwu skierowanego przeciwko sygnatariuszom „Listu otwartego do polskich uczelni…”Czas czytania: 4 min

Krzysztof Bubrowiecki

2021-09-02
Adam Adamczyk – męczennik w imię nauki i prawdy?  W sprawie pozwu skierowanego przeciwko sygnatariuszom „Listu otwartego do polskich uczelni…”<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">4</span> min </span>

Pozwany przez Fundację En Arche popularyzator nauki pan Adam Adamczyk (Kwantowo) stroi się tym razem w piórka męczennika i obrońcy nauki. W jego opinii celem pozwu Fundacji En Arche skierowanego przeciwko niemu jest „wywołanie efektu mrożącego i wyciszenie osób nazywających rzeczy po imieniu”, co jest określeniem dosyć mętnym, mało konkretnym. Dodatkowo Adamczyk porównuje nasze postępowanie sądowe do słynnego procesu w Dover. Inny sygnatariusz listu, Dariusz Aksamit, twierdzi, że jest to nie tylko zwykły spór sądowy, ale „wojna kulturowa o miejsce nauki w naszym społeczeństwie”.

Jednak już pobieżna lektura pozwu Fundacji pokazuje, że nie dotyczy on spraw naukowych lub rozstrzygnięcia statusu teorii inteligentnego projektu. Chodzi tu o osądzenie zwykłego, łobuzerskiego wybryku, którego dopuścił się Adamczyk wobec Fundacji En Arche. Mianowicie, Adamczyk w „Liście otwartym do polskich uczelni w sprawie pseudonaukowej teorii inteligentnego projektu i fundacji EN ARCHE” z dnia 9 listopada 2020 r.:

  1. Użył w stosunku do działalności Fundacji i jej pracowników słów: „Wystarczy chwila nieuwagi, odrobina pobłażliwości, aby z najciemniejszych dziur wypełzły maszkary żerujące na ludzkiej ignorancji. Jak uczy nas doświadczenie, maszkary te z czasem bardzo trudno zagonić z powrotem do ich nor. Dlatego trzeba reagować od razu i z całą stanowczością”.

Jest to typowy przykład mowy nienawiści i agresji, nazywanej w Internecie hejtem, która bezwarunkowo powinna zostać potępiona.

  1. Opisał działalność Fundacji jako „podstępne działania”. Wcześniej, w tym samym liście

stwierdził, że „wszystkie wysiłki En Arche pozostają skupione wokół przeszczepienia na polski grunt idei Inteligentnego Projektu (ID)”, co, pomijając drobną nieścisłość, jest zgodne z prawdą i stanem faktycznym.

Fundacja nigdy nie ukrywała, że jej głównym celem jest popularyzacja wiedzy o teorii inteligentnego projektu. Takie przesłanie z łatwością można znaleźć na stronach internetowych i w oficjalnych dokumentach Fundacji. Fundacja En Arche nigdy nie działała podstępnie i nie ma żadnych innych celów niż te, które przedstawia, a oskarżenie o podstępne działania ma na celu wyłącznie jej poniżenie i zdyskredytowanie jej działalności.

  1. Zarzucił Fundacji ścisłe powiązania „ze środowiskami zagranicznych religijnych fundamentalistów”. Jest to kolejne wyssane z palca oskarżenie, które ma na celu wyłącznie poniżenie Fundacji. Adamczyk nie precyzuje, czy ma na myśli Hamas, Hezbollah, ISIS, czy raczej organizacje z naszego kręgu kulturowego jak Bojownicy Chrystusa Króla, ale nie ma to znaczenia, ponieważ ścisła, a nawet każda współpraca z takimi środowiskami zasługuje na stanowcze potępienie.

Wystarczyłoby opublikowanie przez Adamczyka części lub całości naszego pozwu, o co zresztą prosili niektórzy komentatorzy ze strony kwantowo.pl, aby ujawnić, że przedmiotem pozwu nie jest jakakolwiek działalność naukowa czy popularyzatorska Adamczyka, tylko obrażanie, pomawianie i podawanie nieprawdziwych informacji o Fundacji En Arche.

Oczywiście w „Liście otwartym…” Adamczyk zamieścił także mnóstwo negatywnych ocen odnoszących się do Fundacji i jej działalności na polu nauki. Fundacja jest więc według Adamczyka pseudonaukowa, antyewolucjonistyczna, propaguje kreacjonizm etc.

Nie zgadzamy się z tymi ocenami, a niektóre uważamy za zwykłe brednie, nigdy nam jednak nie przyszło do głowy, aby za wyrażanie opinii, nawet w sposób skrajnie ostry, procesować się z Adamczykiem lub jego kolegami bądź w inny sposób blokować im możliwość wypowiedzi. Z zarzutami merytorycznymi będziemy stanowczo polemizowali, ale nigdy za pomocą czy pośrednictwem sądu. Może więc Adamczyk pisać o nas, co zechce i w każdym miejscu pod słońcem, pod warunkiem że nie będą to zwykłe oszczerstwa, kłamstwa czy określenia powszechnie uważane za obraźliwe. Uznajemy, że jedynym sposobem dowodzenia swoich racji w nauce (lub działalności popularnonaukowej) powinna być merytoryczna wymiana poglądów – dyskusje czy debaty z adwersarzami. Tych jednak Adamczyk i jego koledzy unikają.

Każde oskarżenie czy nawet podejrzewanie Fundacji En Arche o walkę z wolnością słowa są kompletnie niedorzeczne. To nasza działalność jest nieustannie utrudniana i blokowana poprzez skargi, ostrzeżenia i donosy do wszelkich możliwych instytucji naukowych, wydawnictw czy naukowców. Adamczyk i inni stale próbują uniemożliwić nam organizację wykładów, webinariów, spotkań autorskich czy nawet sprzedaż książek, i taką działalność najwyraźniej rozumieją jako popularyzację nauki.

Nie mamy wątpliwości, że udzielanie w tym procesie sądowym wsparcia Adamczykowi, pomimo szlachetnych intencji, w rzeczywistości pozostanie zwykłą akceptacją i przyzwoleniem na agresję i nienawiść wobec adwersarzy czy przeciwników.

Krzysztof Bubrowiecki

Fundacja En Arche

02.09.2021

 

Źródło zdjęcia: Shutterstock

Literatura:

2 odpowiedzi na “Adam Adamczyk – męczennik w imię nauki i prawdy? W sprawie pozwu skierowanego przeciwko sygnatariuszom „Listu otwartego do polskich uczelni…”Czas czytania: 4 min

  1. “Dodatkowo Adamczyk porównuje nasze postępowanie sądowe do słynnego procesu w Dover.”

    Właściwie ma tu rację. Proces w Dover toczył się w sprawie parozdaniowej wzmianki w szkolnych podręcznikach biologii. Program nauczania biologii wymagał od uczniów znajomości darwinowskiej teorii ewolucji. Wiedza ta była egzekwowana na egzaminach. Rada Szkolna okręgu Dover w Pennsylwanii uznała jednak, że warto poinformować uczniów o istnieniu też takich uczonych, ktorzy inaczej wyjaśniają powstanie życia. A jeśli któryś z uczniów jest tym zainteresowany, to może sięgnąć po pewien wymieniony z nazwy podręcznik (ale znajomość treści tego podręcznika nie była już wymagana). Proces w Dover toczyl się właśnie o to, czy ta wzmianka ma pozostać w obowiązującym podręczniku szkolnym, czy też ma zostać usunięta. Ostatecznie sędzia zdecydował, że ma być usunięta. Tym samym zdecydował, że pluralizm naukowy w amerykańskich szkołach polega na tym, że mówi się tylko o jednej teorii, a wolność słowa na tym, że o alternatywnych wobec darwinizmu ujęciach nie wolno nawet wspomnieć.

    Jeżeli dobrze rozumiem p. Adamczyka, jemu przyświecają podobne idee.

  2. Adam Adamczyk nie jest męczennikiem, tylko agresorem. Przed jego zniesławiającym atakiem Fundacja ma prawo się bronić. Ale całe to niesmaczne wydarzenie pokazuje coś więcej.

    Ów list otwarty ma adresata. Gdzie są owi “Dziekani, Naukowcy i Studenci” do których zwraca się jego autor? Czy poza profesorem Jodkowskim ktoś z owego świata akademickiego zabrał głos odpowiadając, że nie chce w ten sposób prowadzić naukowego (czy popularnonaukowego) dyskursu? Czy któryś z luminarzy środowiska tak skorych do potępiania mowy nienawiści i czułych na język zwrócił uwagę na epitety, jakich nie używano chyba od czasów stalinizmu i słynnych “zaplutych karłów reakcji”?

    Co więcej, autor używając tych sformułowań chciał przecież przekonać do siebie adresatów, zapewne liczył na zrozumienie i akceptację swojego języka i metody, odwoływał się do pewnej wspólnoty pojęć. Nie mam głębszego rozeznania, lecz jeśli Adamczyk nie jest tylko oszołomem a adresaci poza nielicznymi wyjątkami rzeczywiście milczą, to strach się bać.

Dodaj komentarz



Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi