Sąd nad Darwinem, sąd nad Johnsonem – czyli o obrazie propagandy w książce P. E. Johnsona pt. Darwin przed sądem.Czas czytania: 15 min

Anna Zych

2022-03-23
Sąd nad Darwinem, sąd nad Johnsonem – czyli o obrazie propagandy w książce P. E. Johnsona pt. Darwin przed sądem.<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">15</span> min </span>

Propaganda różni się od edukacji tym, że angażuje i kreuje raczej ograniczone umysłowości niż otwarte. Nie jest jej celem rozwój jednostki, lecz jej natychmiastowe posłuszeństwo woli propagandzisty.

E.D. Martin, The Conflict of the Individual and the Mass (1932), s. 29.

 

Propaganda jest to rodzaj komunikacji utrzymujący powiązanie jednostki ze społeczeństwem. Dąży ona do utworzenia bądź podtrzymania wspólnoty idei, wartości i celów, którym następnie podporządkowane zostaną działania1. Posłuch dla danej idei i podzielanie towarzyszących jej wartości wiążą się z ustanowieniem bądź zacieśnieniem wspólnoty. Szerzenie idei z poszanowaniem wolności wymaga umożliwienia ich weryfikacji w odniesieniu do faktów, ale także istnienia więcej niż jednej wyrażonej ich interpretacji. Propaganda nie musi nakłaniać do niepodejmowanych dotąd działań lub do zmiany przekonań, może być bowiem także narzędziem wzmacniania istniejących postaw i poglądów2.

Komunikacja propagandowa obarczona jest ryzykiem manipulacji, polegającej na wywoływaniu określonych efektów psychicznych u odbiorców na podstawie zafałszowanego obrazu rzeczywistości, z jednoczesnym utrudnieniem lub wręcz uniemożliwieniem odbiorcom przekazu dostępu do faktów. Taką  szkodliwą propagandę nazywa się silną i odróżnia się ją od propagandy słabej, szerzącej idee z poszanowaniem autonomii i praw jednostki3. Podczas gdy propaganda silna uchodzi za moralnie naganną, ta druga jest nierozerwalna z życiem społecznym i stanowi szansę na konsolidację grupy w obliczu wyzwań i konieczności spójnego działania. Propaganda silna, manipulująca, jednomyślność zapewnia sobie podstępem, wywołując u odbiorcy przekonanie, że jest tylko jedna możliwość, za którą należy podążać4.

Niniejszy tekst w części pierwszej omawia obraz darwinizmu, jaki wyłania się z książki Phillipa E. Johnsona pt. Darwin przed sądem, właśnie w aspekcie cech przekazu propagandowego towarzyszącego temu zespołowi idei5. Część pierwsza ma dać odpowiedź na pytanie o to, czy możliwa i zasadna jest dyskusja między zwolennikami teorii inteligentnego projektu [ID] a darwinistami, czy ów spór ma charakter naukowy i czy – tak jak się tego oczekuje – może on zostać rozstrzygnięty na gruncie empirii. W części drugiej omówiony zostanie szereg założeń i zaplecze ideowe, jakimi do krytyki darwinizmu posłużył się Johnson, pod kątem ich potencjału inicjowania dyskusji i rozwijania krytycznego spojrzenia na omawianą problematykę.

 

Część I: Darwin przed sądem

Ewolucja przedstawiana jest społeczeństwu jako fakt, a nie teoria będąca interpretacją rzeczywistości6. Teoria ewolucji ukazywana jest jako „długi szereg dowodzeń” dający wysoki stopień jej prawdopodobieństwa, co – jak twierdzi Johnson – odbywa się bez empirycznej weryfikacji7. Oba przywołane stwierdzenia mają osobliwy stosunek do empirii: pierwsze polega na skonstruowaniu własnego przedmiotu badań z jednoczesnym utrzymywaniem, że ma on charakter obiektywny i przez to niedyskusyjny – stąd wynikają dalsze problemy z ustaleniem pojęcia ewolucji8, drugie stwierdzenie natomiast bagatelizuje rolę doświadczenia na rzecz uprzednio przyjętych założeń9. Kiedy w przestrzeni społecznej wywiera się nacisk na przedstawianie jakiejś idei jako jedynej i niepowątpiewalnej wykładni pewnego wycinka rzeczywistości, nie pozostawiając przestrzeni dla samodzielnego osądu argumentów przemawiających za przyjęciem bądź odrzuceniem proponowanego sposobu myślenia, jak miało to miejsce choćby w przywołanym przez Johnsona przypadku wystawy Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej z 1981 roku10, wówczas mamy do czynienia z propagandą o charakterze manipulacyjnym. W okolicznościach, kiedy przewiduje się, że odbiorcą przekazu będą dzieci i młodzież, jak stało się w przypadku Deklaracji polityki w sprawie nauczania przedmiotów przyrodniczych, ze względu na ograniczone możliwości odbiorcy manipulacyjność tego przedsięwzięcia wzrasta11.

Za propagandowy uchodzi nie tylko taki przekaz, który utrudnia dostęp do faktów po to, by informacja nie mogła zostać zweryfikowana, ale również ten, który w przypadku niemożliwości wprowadzenia cenzury posuwa się do poznawczej dyskredytacji alternatywnych względem propagandowego opisów świata12. Relacja Johnsona dostarcza licznych przykładów tego rodzaju działań, w których główną rolę pełni binarna opozycja nauki i religii13, a także wiedzy i wiary14. Według Johnsona osoba, która śmie wyrażać wątpliwości odnośnie wyjaśnień darwinowskich, jest najczęściej posądzana o kreacjonizm, innymi słowy – religijny dogmatyzm, ustawiany w przekazie w opozycji do królestwa nauki i wiedzy15. W dewaluacyjnym przedstawianiu myśli przeciwnej istotną rolę odgrywa także podkreślanie roli większości: to idee darwinizmu są podzielane przez większość społeczności naukowej i właśnie z tego tytułu winny być bardziej przekonujące. W badanym przekazie nad przykładami wrogości przeważa strategia ośmieszania, nakłaniająca do przyjęcia postawy lekceważącej względem zarzutów wystosowywanych względem darwinizmu16.

Skuteczna propaganda ma dostarczać odbiorcom kategorii, według których mogą postrzegać oni rzeczywistość17. Niewątpliwie w ujęciu Johnsona takimi kategoriami są ewolucjonizm, teoria doboru naturalnego i koncepcja wspólnoty pochodzenia. Autor książki Darwin przed sądem przedstawia zastrzeżenia co do adekwatności każdego z wymienionych terminów, wskazując na ich problemy wewnętrzne (jak np. tautologiczność koncepcji doboru naturalnego18 czy nieznaną zawartość pojęciową terminu „ewolucja”19). Dodając do tego retorykę pełną wzniosłości20, potrzebę wprowadzenia kategorii religijnych do opowiadania o teorii naukowej i wizję wykreowania nowego (lepszego) świata, okazuje się, że wedle zwolenników darwinizmu ci, którzy akceptują kategorie zaproponowane przez teorię ewolucji, tak naprawdę dzierżą uniwersalny klucz do rozumienia rzeczywistości. Ewolucja staje się niewidzialną, wszechobecną siłą, wręcz zasadą metafizyczną, na której zbudowana jest rzeczywistość21.

Skuteczna propaganda odwołuje się do podzielanych przez odbiorców wartości, nawyków myślowych i symboli kulturowych, po to, by doprowadzić do akceptacji tych idei, które autorzy propagandy faktycznie chcą szerzyć22. Według Johnsona na gruncie tradycyjnie i powszechnie uznawanej wartości poznania naukowego darwiniści usiłują promować naturalistyczny obraz świata23. Przekonanie, że nauka objaśnia rzeczywistość taką, jaką jest ona naprawdę, połączone z nawykiem polegania na autorytecie naukowców, gotowym zwolnić odbiorcę masowego z myślenia, prowadzi m.in. do rozstrzygania sporów na korzyść darwinistów24, a także do uznania za słuszną niechęci do grupy naukowców krytykujących darwinizm25.

Kolejną cechą charakterystyczną przekazu propagandowego jest to, że budzi on silne emocje i na nich w głównej mierze opiera komunikaty kierowane do mas. W cytowanych przez Johnsona wypowiedziach osób szerzących teorię ewolucji można dostrzec entuzjazm i nadzieję: ten pierwszy wyraża się w gotowości dokonywania uproszczeń w związku z trudnościami napotykanymi w materiale empirycznym (jak np. gotowość do założenia niedoskonałości i niekompletności odkryć paleontologów zamiast zmierzenia się z tym problemem i jego konsekwencjami), nadzieja natomiast wyraża się m.in. w przekonaniu, że „zbawienie przychodzi przez naukę”26, która ma zaradzić biedzie, chorobom i innym trudom życia27. Patos nie jest jednak charakterystyczny dla tego przekazu – autorytety naukowe sięgają po adekwatną, możliwie najbardziej wolną od treści subiektywnych i emocjonalnych stylistykę.

Z książki Darwin przed sądem można wywnioskować, że Johnson postrzega krytykowaną przez siebie teorię jako narzędzie inżynierii społecznej, służące zmianie powszechnie dominującego w społeczeństwie systemu wartości i przekonań. Mimo to odsuwa on naukowców od odpowiedzialności za wykorzystanie teorii naukowej dla celów propagandowych. Jego stwierdzenie, że synteza neodarwinowska ugruntowała status teorii ewolucji jako pseudonaukowej28 ukazuje, jak aktywność propagandowa w obszarze nauki doprowadziła do jej dewaluacji, występując przeciwko wartościom, którym tradycyjnie służyć ma ta dziedzina ludzkiego poznania.

 

Część II: Johnson przed sądem

Krytyka darwinizmu przeprowadzona przez Johnsona jest próbą przełamania postulowanej przez środowisko naukowe nienaruszalności ogólnych założeń teorii ewolucji. Jako krytyka z pozycji autorytetu prawniczego (jakim jest autor książki) w znacznej mierze skoncentrowana jest na politycznym i społecznym wymiarze oddziaływania darwinizmu, a także – co Johnson szczególnie podkreśla – książka Darwin przed sądem ma badać schematy wnioskowania i prawidłowość logiczną i argumentacyjną całej teorii oraz poszczególnych jej elementów odniesionych do danych empirycznych. Autor wywiązał się ze swoich deklaracji i osiągnął cel książki, odpowiadając na pytanie o to, „czy za darwinizmem przemawia uczciwa ocena świadectw naukowych, czy może jest on innym rodzajem fundamentalizmu”29. Czy jednak udało mu się na gruncie uczynionych założeń ocenić darwinizm tak, by pozostawić miejsce dla dyskusji?

Na początku należy zaznaczyć, że całość rozumowania, szczególnie w początkowych rozdziałach, ma charakter spójny i uporządkowany. Dominuje argumentacja typu logos, tezy wspierane są przykładami, a przesłanki poprzedzają wnioski. Najpoważniejsza słabość tkwi więc nie w strukturze książki, ale w niewielkiej filozoficznej samoświadomości wywodu, co jest szczególnie widoczne w wybiórczym posiłkowaniu się koncepcjami zaczerpniętymi z filozofii nauki. Z tego właśnie powodu czytelnik niemający dostatecznej wiedzy może zostać wprowadzony w błąd choćby w ten sposób, że dowiadując się o przekłamaniach i innych przypadłościach teorii ewolucji uzna ją za odstręczający fenomen w świecie nauki. Rzecz w tym, że w obrębie biologii i w nauce w ogóle tego typu praktyka nie jest czymś zupełnie nowym, a rezultaty poznawcze rzadko powstają w izolacji od dodatkowych założeń i uprzedzeń30.

Johnson dokonuje oceny teorii ewolucji na gruncie filozofii nauki  wyłącznie z pozycji dewaluujących ją stanowisk. Pojawiają się więc liczne nawiązania do falsyfikacjonizmu, w świetle którego zdaniem Johnsona darwinizm powinien upaść, jeżeli nie spełnia standardów teorii naukowej, z drugiej strony odnaleźć można zwięzłą próbę nawiązania do myśli Kuhna, co ma pokazać miejsce darwinizmu w szerszym kontekście społeczno-historycznym31. W rozważaniach Johnsona brakuje ujęcia alternatywnego, w ramach którego podkreślone zostałyby te aspekty teorii ewolucji, ze względu na które nie zasługiwałaby ona na przekreślenie. Do dobrych praktyk argumentacyjnych, umożliwiających odbiorcy przekazu krytycyzm i dających większą możliwość własnego osądu, należy wprowadzenie myśli przeciwnej i – w razie potrzeby –  obrony własnego stanowiska. Johnson dopuszcza tę zasadę, gdy wchodzi w szczegółowe problemy darwinizmu, lecz na poziomie założeń filozoficznych wspomina tylko o naturalizmie, który zresztą okazuje się ostatecznym przedmiotem jego krytyki.

Wielce problematyczne jest także mówienie o religii darwinowskiej. Wytykając myślicielom Narodowej Akademii Nauk uchylanie się od definiowania religii, sam tytułując rozdział „religia darwinowska” nie poczuwa się do zaproponowania definicji religii32, wedle której darwinizm miałby podpadać pod tę kategorię. Można potraktować tego rodzaju określenie jako hiperbolę, jednak wydaje się, że w świetle charakterystyki całego wywodu narusza ono zasadę stosowności i może być mylące. Na obronę rzec można, że najprawdopodobniej Johnson dostrzegł jedną z cech charakterystycznych przekazu propagandowego, tj. jego sakralizację, lecz nie rozpatrując darwinizmu w tym aspekcie, nie potrafił zidentyfikować faktycznego źródła wrażenia obcowania z tworem naśladującym religię.

Mimo dostrzeżenia służebnej roli teorii ewolucji względem naturalizmu i  próby indoktrynacji mas, mimo wskazywania na religijny i pseudonaukowy wymiar darwinizmu, Johnson wielokrotnie powtarza w swej książce stwierdzenia odsuwające od naukowców odpowiedzialność za opisywany przez niego stan rzeczy. Można się zastanawiać, czy tego rodzaju wyrozumiałość jest zasadna, czy nie (i czy przypadkiem nie może być odebrana jako obraźliwa), jednakże jej najpoważniejszym skutkiem jest dysonans poznawczy, z jakim pozostaje czytelnik, dowiadując się, że naukowcy są i zarazem nie są odpowiedzialni za pozanaukowe wykorzystanie teorii ewolucji.

 

Wnioski

W książce Johnsona nakreślony został obraz darwinizmu, w którym dostrzec można zarówno elementy propagandy słabej, jak i manipulacyjnej, zbudowanej na założeniach filozoficznych i naukowych twierdzeniach. Sam autor stara się przenieść część dyskusji z wymiaru naukowego do filozoficznego, jednakże z jego relacji wyłania się taki obraz strony przeciwnej, dla której rzetelna i merytoryczna dyskusja nie jest celem. Oznacza to, że próby przekonania oponenta do tego, iż jego idee się przedawniły, nawet poparte świadectwami empirycznymi, nie mają szansy powodzenia. Innymi słowy, nakreślony przez Johnsona obraz darwinizmu wypadł tak jednostronnie, że chcąc owocnie dyskutować ze środowiskiem naukowym w przewadze podzielającym krytykowane przez Johnsona idee i wartości, należałoby najpierw obraz ten zrewidować, tak, by nie zakładał on z góry niepowodzenia. W aktach perswazji istotne jest odnalezienie tego, co w samym przedmiocie jest dla danej grupy odbiorców przekonujące; to w ten sposób buduje się porozumienie, na gruncie którego można mówić o faktycznej dyskusji. Żeby niezgoda co do jednej kwestii była owocna, trzeba mieć wpierw jakąś płaszczyznę porozumienia, której Johnson nie identyfikuje. Jeżeli zaś on się w ogóle nie myli, wszelkie próby dyskutowania winny okazać się bezowocne.

Wartościowy jest już sam fakt dostarczenia przez autora alternatywnego spojrzenia na darwinizm, spojrzenia nieupraszczającego, pozwalającego odbiorcom na dostrzeżenie złożoności problemów, jakie towarzyszą teorii ewolucji i jej konsekwencjom filozoficznym i społecznym. Niestety, rezygnacja z przedstawienia problemów darwinizmu w szerszym kontekście problemów nauki, skutkuje uproszczoną krytyką głównych elementów (przynajmniej w przekazie masowym) teorii ewolucji.

Propaganda silna opiera się na spostrzeżeniu, że jeżeli nie można się z kimś porozumieć i uczciwie przekonać go do swoich racji, można jeszcze próbować nim zawładnąć – jednakże trudno przecenić to, o ile lepsze i bardziej godne jest osiągnięcie porozumienia.

Anna Zych

Laureatka III edycji stypendium Fundacji En Arche

 

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 23.03.2022

Przypisy

  1. Por. G.S. Jowett., V. O’Donell, Propaganda and Persuasion, Sage Publications Inc., London 2012, s. 7.
  2. Por. K. Fitzmaurice, Propaganda, „Brock Education Journal” 2018, Vol. 27, No. 22, s. 64 [63–67].
  3. W. Werner, O (nie)rzeczywistości propagandy. Cechy charakterystyczne propagandowych obrazów świata, w: Uwikłania historiografii. Między ideologizacją dziejów a obiektywizmem badawczym, red. T. Błaszczyk i in., IPN, Poznań 2011, s. 61 [53–67].
  4. Werner, O (nie)rzeczywistości propagandy, s. 56–57.
  5. P.E. Johnson, Darwin przed sądem, przeł. P. Drygas, „Seria Inteligentny Projekt”, Fundacja En Arche, Warszawa 2020.
  6. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 15, 81–90, 155–169.
  7. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 173.
  8. Jeżeli próbujemy rozważyć teorię ewolucji z perspektywy konstruktywistycznej, to zakładamy, że pojęcie ewolucji zostało ukute jako określenie wyjaśniające pewien zbiór powiązań między obserwacjami. Jeżeli jednak ewolucję przedstawia się jako fakt i narzuca się jego obiektywistyczne postrzeganie, pojęcie to staje się przedmiotem badań i wówczas naturalna wydaje się niewiedza i nieustanne pytanie o to, jak rozumieć ewolucję. Z relacji Johnsona wynika, że tego rodzaju nieświadomość odnośnie tego, czy ewolucja jest pojęciem teoretycznym czy faktualnym przedmiotem badań, jest jednym z problemów ewolucjonizmu, por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 24–25.
  9. Wnioskowanie dedukcyjne jest niezawodne i subiektywnie pewne, jednak jako tautologiczne nie jest wiedzotwórcze, por. B. Dreben, J. Floyd, Tautology: How not to Use a Word, w: Wittgenstein in Florida, red. Hintikka J. Springer, Dordrecht 1991, s. 23–49.
  10. Johnson, Darwin przed sądem, s. 154–161.
  11. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 163–167.
  12. Por. Werner, O (nie)rzeczywistości propagandy, s. 63
  13. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 143.
  14. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 146.
  15. Wychodząc już poza samą treść książki, warto zauważyć, że z perspektywy wiedzy o propagandzie  identyfikowanie teorii ID jako odmiany kreacjonizmu ma związek z wymogiem binarności. Wróg wykreowany przez propagandę nie może być rozproszony, ponieważ traci na tym sama propaganda, której rzeczywistość nie może być zbyt złożona.
  16. Por. Werner, O (nie)rzeczywistości propagandy, s. 63.
  17. Por. Werner, O (nie)rzeczywistości propagandy, s. 55.
  18. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 34–37. Nawiasem mówiąc, w rozważaniach dotyczących tautologii dochodzi do pomieszania językoznawczego i logicznego sposobu jej rozumienia. W sensie pierwszym tautologia jest powtórzeniem tego samego i ma albo postać pleonazmu, albo zdania analitycznego. Istnieje ponadto możliwość potraktowania rzekomej tautologii jako nieudolnej próby definicji ostensywnej, czego nie napisał ani Johnson, ani cytowani przez niego autorzy. „Które organizmy są najlepiej przystosowane? Te, które mają najwięcej potomstwa”. Na pytanie o to, „Które mają najwięcej potomstwa”, nie trzeba odpowiadać, że są to organizmy najlepiej przystosowane, o ile można zbadać cechy organizmów mających najwięcej potomstwa. Wyrażenia pleonazmiczne bywają wyrazem niekompetencji i braku biegłości logicznej naukowców, lecz nie muszą być tak poważnym problemem, jak sugeruje to Johnson.
  19. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 87.
  20. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 150–151.
  21. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 151.
  22. Por. Werner, O (nie)rzeczywistości propagandy, s. 58.
  23. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 167.
  24. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 161.
  25. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 145.
  26. Johnson, Darwin przed sądem, s. 150.
  27. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 150.
  28. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 174.
  29. Johnson, Darwin przed sądem, s. 27.
  30. Por. L. Fleck, Epistemologiczne wnioski z przedstawionej historii pewnego pojęcia, „Miscellanea Anthropologica et Sociologica” 2011, No 12, s. 133–136 [123–147].
  31. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 138–142.
  32. Por. Johnson, Darwin przed sądem, s. 143.

Literatura:

  1. Dreben B., Floyd J., Tautology: How not to Use a Word, w: Wittgenstein in Florida, Hintikka J. Springer, Dordrecht 1991, s. 23–49.
  2. Fitzmaurice K., Propaganda, „Brock Education Journal” 2018, Vol. 27 No. 2, s. 63–
  3. Fleck L., Epistemologiczne wnioski z przedstawionej historii pewnego pojęcia, „Miscellanea Anthropologica et Sociologica” 2011, No. 12, 123–147.
  4. Johnson P.E., Darwin przed sądem, przeł. P. Drygas, Fundacja En Arche, Warszawa 2020.
  5. Jowett G.S., O’Donell V., Propaganda and Persuasion, Sage Publications Inc., London 2012.
  6. Martin E.D., The Conflict of the Individual and the Mass, Holt, New York 1932.
  7. Werner W., O (nie)rzeczywistości propagandy. Cechy charakterystyczne propagandowych obrazów świata, w: Uwikłania historiografii. Między ideologizacją dziejów a obiektywizmem badawczym, T. Błaszczyk i inni, IPN, Poznań 2011, s. 53–67.

Dodaj komentarz