Gdzie kończy się nauka, a zaczyna bajkopisarstwo? Przypadek Darwina. Część 1Czas czytania: 8 min

Neil Thomas

2026-03-18
Gdzie kończy się nauka, a zaczyna bajkopisarstwo? Przypadek Darwina. Część 1<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">8</span> min </span>

Nieżyjący już harwardzki biolog Stephen Jay Gould znany jest z teorii przerywanej równowagi, która znajduje się w opozycji do darwinowskiego gradualizmu. Gould sprzeciwiał się naukowej tendencji do wysuwania rozdmuchanych, pompatycznych twierdzeń. Dlatego koncepcje naukowe określił w nieco skromniejszy sposób: jako „historie adaptacyjne” opowiadane z nadzieją, że zdołają wyjaśnić wiele różnorodnych zjawisk. Tak oto ogromna liczba luźno powiązanych danych mogłaby zostać w zadowalający sposób zinterpretowana w postaci spójnej i zrozumiałej narracji. W niektórych przypadkach byłoby nawet uzasadnione zaklasyfikowanie teorii jako opowieści lub mitów, takich jak „historie, które sami sobie opowiadamy, by nadać sens fragmentarycznej wiedzy”1. Podobne rozważania – podkreślające rolę narracji w rozwiązywaniu problemów – mogą okazać się pomocne w przypadku interpretacji życia, dorobku i wpływu Karola Darwina.

 

Zmitologizowany Darwin

Mamy do dyspozycji ogromny zbiór dobrze udokumentowanych informacji na temat Karola Darwina. A jednak do tego i tak już dość szczegółowego portretu angielskiego przyrodnika przeniknęły pewne elementy kultu bohatera i czegoś, co popularnie określane jest terminem „mitologizacji”.

Mowa tu między innymi o trwającym pięć lat rejsie po południowym Pacyfiku na pokładzie okrętu HMS Beagle w latach trzydziestych XIX wieku. Ta podróż niewątpliwie otworzyła Karolowi Darwinowi oczy. Być może jednak nie miała tak wielkiego znaczenia dla jego rozwoju intelektualnego, jak się czasem sugeruje. Mimo że wyprawa stanowiła punkt zwrotny w osobistym rozwoju Darwina, nie stała się filarem jego poglądów na temat ewolucji.

Z oczywistych względów związanych z estetyką tworzenia fascynującej narracji, legenda na temat Darwina głosi, że to właśnie jego obserwacje w Ameryce Południowej przyczyniły się do sformułowania całego szeregu odkryć ewolucyjnych. Zgodnie z tradycyjną, częściowo zmitologizowaną narracją, nieustraszony podróżnik powrócił z egzotycznych krain, gdzie zgłębiał tajemnice przyrody, i dzieli się swoją wiedzą z mieszkańcami Starego Kontynentu. Taka interpretacja wręcz idealnie wpisuje się w heroiczny wizerunek mitycznych postaci jak Prometeusz, który według mitologii greckiej wykradł bogom ogień i przyniósł na ziemię, by podzielić się jego dobrodziejstwem ze śmiertelnikami. Ten rodzaj wpływającej na ludzką podświadomość poruszającej opowieści przykuwa uwagę słuchaczy. A dziennikarze oraz różni gawędziarze również ochoczo obierają kurs ku tego typu archetypowym wzorcom narracji. Choć wielu ludzi nie jest zbyt dobrze obeznanych z grecką mitologią, tak zakorzeniony schemat narracyjny wydaje się niemal automatycznie wbudowany w wyobrażenia słuchaczy na temat niezbędnych elementów „prawdziwej” opowieści o herosach2.

 

Tropy narracyjne

Misia Landau przestrzega, że nawet dyskusja na temat życia i dorobku wybitnych naukowców może ucierpieć za sprawą nieoczekiwanych wpływów folkloru i mitu3. Sugeruje tym samym, że naukowcy powinni zwracać szczególną uwagę na utarte i powszechnie znane konstrukcje narracyjne. Mogą one bowiem zostać użyte na poziomie, który ledwie świadomie pojmujemy, by ubarwić, a być może nawet wypaczyć obiektywne informacje. W życiu codziennym jesteśmy skłonni do upiększania opowieści, aby zabawiać naszych rozmówców. Antropolożka twierdzi, że podobnie też wybór sposobu narracji zastosowanej do wyjaśnienia świadectw może predysponować sprawozdawcę do stosowania niewymagających wysiłku schematów rozumowania. Dzieje się to jednak ze szkodą dla wyjątkowych cech osoby lub zjawiska, których dotyczą prezentowane świadectwa empiryczne.

Tak właśnie w biografii Darwina jego wielka odkrywcza podróż stanowi znakomitą opowieść. Kiedy jednak odrzemy ją z warstwy mitycznej, narracja i fakty nie zawsze będą się pokrywały. Janet Browne i Michael Neve w opublikowanym studium na temat badań prowadzonych przez Darwina w czasie podróży morskiej, a także na temat jego wspomnień z tej wyprawy – stwierdzają, że źródłem idei angielskiego przyrodnika nie była oparta na doświadczeniu wiedza zdobyta w południowoamerykańskich lasach deszczowych4. Tak naprawdę historia sformułowania teorii ewolucji ma niewiele wspólnego z romantycznymi odkryciami dokonanymi w egzotycznych miejscach. Prawdziwe życie, jak zauważył pewnego razu Humphrey Bogart, pisze kiepskie scenariusze. W przypadku Darwina jego doświadczenia jako badacza miały niewiele wspólnego z dopracowaną do najmniejszych szczegółów romantyczną opowieścią, która stopniowo powstała wokół niego.

Co ciekawe, ewolucjonistyczne idee Darwina nie miały swoich źródeł w skrupulatnie zweryfikowanych empirycznych obserwacjach dokonanych w obszarze południowego Pacyfiku ani żadnego innego regionu świata. Przeciwnie, kształtowały się one stopniowo, w serii doraźnych i w dużej mierze losowych aktów umysłu. Darwin posiadał bowiem umiejętność kompilowania idei zaczerpniętych od innych, niekoniecznie przyrodników. Jak wynika jasno z jego jawnego hołdu dla Thomasa Malthusa, a także z uznania zasług własnego dziadka Erasmusa, „odkrycia” Darwina były tak naprawdę zlepkiem różnych idei zaczerpniętych z lektur czy też zasłyszanych dzięki osobistym kontaktom z różnymi ludźmi.

 

Mędrzec z Down House

„…O, głęboki,

Wielki proroku, na którego skronie

Ta wieczna prawda położyła dłonie,

Ku której się przez całe życie mozolimy…”5.

 

Nie tylko wyprawa na Beagle przyczyniła się do mitologizacji wizerunku Darwina. Także jego życie po powrocie z wyprawy do wybrzeży Ameryki Południowej wpisało się w wątpliwą fikcyjną konwencję. Poeta William Wordsworth napisał, zacytowane powyżej, znakomite wersy na temat jego przekonania o tym, że na wczesnych etapach dzieciństwa posiadamy niezwykły, wnikliwy wgląd w naturę rzeczywistości, który „blednie w świetle dnia”, czyli który zatracamy wraz z dorastaniem. Podobne idealistyczne postrzeganie osoby Darwina jako proroka czy też guru zrodziło się w społeczeństwie, kiedy po mniej więcej dziesięciu latach od wydania O powstawaniu gatunków6 zaczęły cichnąć głosy krytyki7. Następnie – ujmując tę kwestię w (słusznie zdeprecjonowanej przez Landau) swoistej dziennikarskiej terminologii – historia Darwina zdawała się utrwalać jako opowieść o tym, jak pewien człowiek oraz jego wnuk znaleźli rozwiązanie najbardziej nieprzeniknionych tajemnic egzystencjalnych świata. I to w ciągu niecałego stulecia. W luźnym, ale wzruszającym skojarzeniu Erasmus Darwin miał w tej opowieści odgrywać rolę Jana Chrzciciela. Wszak to właśnie Erasmus pierwszy8 rozwinął empirycznie niepotwierdzoną hipotezę o tym, jak ludzkość bez kosmicznych pośredników ewoluowała w sposób naturalny – od pierwszych jednokomórkowych form do niezwykle złożonych i samoświadomych bytów.

W tym intelektualnym dramacie Erasmus mógł jednak odegrać tylko rolę niewiele znaczącej postaci (czyli posługując się dramaturgiczną terminologią: deuteragonisty), ponieważ w ostatecznym rozrachunku jego poglądy nie były niczym więcej jak opartym na domysłach przeczuciem. Wyprawa badawcza musiała być kontynuowana przez wnuka poszukującego przyrodniczego mechanizmu (początkowo nie wiedział, jaki to mechanizm), który logicznie uzasadniałby eksperyment myślowy dziadka. Karol postawił na dobór naturalny, co wielu bez wątpienia jawiło się jako zwieńczenie długiej, sięgającej swymi początkami poprzedniego stulecia historii. Niejedna osoba musiała pomyśleć z ulgą, że kurtyna może już opaść. Sprawa została rozwiązana.

— Koniec części pierwszej —

 

Neil Thomas

 

Oryginał: Darwin’s Science and Storytelling, „Science & Culture Today” 2024, June 13 [dostęp: 18 III 2026].

Przekład z języka angielskiego: Anna Wójcik, Jacek Uglik.

 

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 18.03.2025

Przypisy

  1. S. Prickett, Narrative, Religion and Science: Fundamentalism Versus Irony, 1700–1999, Cambridge University Press, Cambridge 2002, s. 18.
  2. Por. M. Bodkin, Archetypal Patterns in Poetry: Psychological Studies of Imagination, Vintage Books, New York 1958.
  3. Por. M. Landau, Narratives of Human Evolution, Yale University Press, New Haven 1993.
  4. „Obraz Darwina, który przechadza się po pokładzie Beagle i samotnie przemierza rozległe i burzliwe morza myśli, jest fantazją”. Voyage of the Beagle: Charles Darwin’s Journal of Researches, eds. J. Browne, M. Neve, Penguin Books, London 1989, s. 2.
  5. W. Wordsworth, Oda: przeczucia nieśmiertelności czerpane ze wspomnień o wczesnym dzieciństwie, tłum. Z. Kubiak, w: Twarde dno snu. Tradycja romantyczna w poezji języka angielskiego, red. Z. Kubiak, Oficyna Literacka, Kraków 1993, s. 184 [181–187].
  6. K. Darwin, O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt, tekst polski na podstawie przekładu Sz. Dicksteina i J. Nusbauma opracowały J. Popiołek i M. Yamazaki, „Biblioteka Klasyków Nauki”, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009.
  7. Więcej na ten temat przeczytać można we fragmencie książki, który poświęciłem wczesnym głosom krytycznym ze strony środowiska naukowego. Por. N. Thomas, Pożegnanie z Darwinem. Zagorzały agnostyk odkrywa teorię inteligentnego projektu, tłum. A. Wójcicki, „Perspektywy Nauki”, Fundacja En Arche, Warszawa 2024, s. 62–66.
  8. Erasmus najpewniej znał swych antycznych poprzedników w postaci atomistycznie zorientowanych filozofów, jak Epikur i Lukrecjusz, którzy nauczali, że świat powstał przypadkowo w wyniku różnych konfiguracji atomów. Należy także wspomnieć, że grono francuskich przyrodników (filozofów) rozwijało podobne poglądy w mniej więcej tym samym czasie co Erasmus.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi