Jakie jest pierwotne źródło projektu w organizmach?Czas czytania: 9 min

Stephen J. Iacoboni

2026-04-08
Jakie jest pierwotne źródło projektu w organizmach?<span class="wtr-time-wrap after-title">Czas czytania: <span class="wtr-time-number">9</span> min </span>

W moim artykule poświęconym nauce o celowości pt. Emergencja i nieredukowalna złożoność – ujęcie zintegrowane zwróciłem uwagę, że leżące u samych podstaw współczesnej nauki (w tym biologii) relacje między strukturą a funkcją (structure-function relationships, SFR) stanowią fundament opisu tego, „jak się rzeczy mają” – od wiatraków i rakiet aż po kocie pazury i enzymy1. Tym, czego wciąż brakuje, nie jest zrozumienie mechaniki relacji struktura-funkcja, bo ta jest w pełni zrozumiana, lecz wyjaśnienie ich genezy w organizmach żywych.

Geneza relacji struktura-funkcja w wytworach człowieka jest równie dobrze poznana jak ich mechanika. Inżynierowie tak projektują odpowiednie struktury, aby spełniały one pożądaną funkcję. Ten „projekt” to coś, co Arystoteles określał mianem telos, czyli ostatecznym celem, dla którego dany obiekt został wytworzony.

 

Odwieczne pytanie

Kiedy jednak przyglądamy się organizmom żywym, stajemy przed odwiecznym pytaniem: jakie było źródło (lub kto był twórcą) projektu tych niezliczonych i tak powszechnych w biosferze relacji między strukturą a funkcją?

Dla Arystotelesa, będącego być może pierwszym biologiem, odpowiedzią również był telos – czyli pewna immanentna właściwość przyrody, stanowiąca siłę sprawczą projektu lub przyczynę celową. W tym miejscu należy zaznaczyć, że Arystoteles podkreślał, iż telos należy traktować jako rodzaj przyczynowości odrębny od samych relacji struktura-funkcja (SFR). W jego metafizyce relacje struktura-funkcja w całości zawierają się w tym, co określał mianem przyczyny formalnej – czyli „formy lub struktury” umożliwiającej pełnienie funkcji. W tym sensie przyczynę formalną definiuje się jako „zasadę organizacyjną” danej struktury.

Niezależnie od tego, czy mówimy o kształcie filiżanek, łyżek, krzeseł czy siekier, to właśnie forma (struktura) umożliwia ich funkcjonowanie. Jednakże dla Arystotelesa przyczyna formalna nie była tym samym co telos. Zasada organizacyjna była faktem, a nie samą ideą czy koncepcją, która do tego faktu doprowadziła. Idea była czymś odrębnym. To właśnie idea – intencja nadania formy – stanowiła telos. Z tego względu dla Arystotelesa sama myśl, że forma mogłaby powstać w sposób losowy – to znaczy bez intencji czy telosu – była całkowicie niewyobrażalna. Nie mógł on nawet przypuszczać, że dwa tysiące lat później nowożytna nauka przyjmie tak trudną do wyobrażenia koncepcję.

 

Wyspecyfikowana nieredukowalna złożoność jako coś rzeczywistego

Wydaje się zatem jasne, że Arystoteles zdawał sobie sprawę z istnienia czegoś takiego jak wyspecyfikowana nieredukowalna złożoność (specified irreducible complexity, SIC), zawierająca się we właściwych dla przyczyny formalnej relacjach struktura-funkcja. Właśnie z tego powodu uznał za konieczne odwołanie się do realnego istnienia telosu. O ile relacje między strukturą a funkcją w oczywisty sposób istniały jako przejawy przyczyny formalnej, o tyle same w sobie nie dostarczały żadnego wyjaśnienia swojej genezy – dlatego ostatecznie potrzebna była koncepcja telosu, czyli przyczyny celowej.

Oczywiście Arystoteles żył kilka wieków przed narodzeniem Chrystusa, nie miał więc możliwości bezpośredniego zetknięcia się z tradycją, która zakłada istnienie najwyższego inteligentnego projektanta jako źródła telosu.

Zadanie to przypadło największemu teologowi chrześcijaństwa, św. Tomaszowi z Akwinu. Włączył on metafizykę Arystotelesa do swojej Sumy teologicznej, dzięki czemu wyspecyfikowaną nieredukowalną złożoność można z łatwością wytłumaczyć rzeczywistym istnieniem telosu. Tomasz z Akwinu utożsamił judeochrześcijańskiego Boga z najwyższym projektantem, a sam telos uznał za immanentną siłę sprawczą owego projektu.

 

Rozwój ludzkich wytworów

Wracając do koncepcji ludzkiej inżynierii, należy wyraźnie uświadomić sobie rolę przyczyny celowej w procesie powstawania naszych wytworów. Narzędzia, maszyny, środki transportu, budynki, a nawet dzieła sztuki – wszystko to jest projektowane w określonym celu i z myślą o pożądanym efekcie końcowym. Ponieważ jednak przeznaczenie przedmiotów bywa zazwyczaj oczywiste, często zapominamy o samym procesie projektowania, a skupiamy się na użyteczności przedmiotu, czyli jego funkcji, rozumianej jako przejaw przyczyny formalnej. Owszem, funkcja jest ważna, lecz często nie zdajemy sobie sprawy, że ona sama zależy całkowicie od telosu. Dlaczego?

Należy pamiętać, że funkcja nie ma niezależnego znaczenia poza swoim celem, który jest całkowicie zależny od kontekstu. Oznacza to, że skonstruowanie jakiegoś „działającego mechanizmu” nie prowadzi jeszcze do powstania celu, dopóki nie „przyniesie on korzyści jakiemuś stworzeniu”.

Na przykład łuk jest bezużyteczny bez strzały, gwóźdź bez młotka, a zestaw gwóźdź-młotek bez drewna. Nawet z tymi trzema elementami samo zbijanie ze sobą desek nie służy żadnemu sensownemu celowi. Dopiero gdy połączymy drewno, młotek i gwoździe z pracą stolarza, który buduje ławkę, chatę czy szafkę zgodnie z wcześniej opracowanym projektem, struktura zyskuje funkcję celową.

Kluczowa kwestia polega więc na tym, że źródłem projektu w przypadku ludzkich wytworów jest bez wątpienia ludzka intencja. Niezmiennym, fundamentalnym pytaniem ontologicznym w biologii pozostaje: co stanowi pierwotne źródło projektu w organizmach żywych?

W XX wieku świat nauki dokonał w tej sprawie zwrotu o 180 stopni. Epokowe przekonanie o Bogu jako Najwyższym Projektancie zostało porzucone na rzecz neodarwinizmu oraz hipotezy o losowości i doboru naturalnego (randomness-selection hypothesis, RSH). Przywiązanie do neodarwinowskiego światopoglądu osiągnęło swój szczyt w latach 1960–2000, kiedy odkryto strukturę DNA oraz teorię operonu: „Laplace miał rację – życie można sprowadzić do mechaniki i prostych relacji struktura-funkcja (SFR)”.

Dominujący paradygmat – reprezentowany przez takich badaczy, jak Francis Crick, Jacques Monod, Ernst Mayr, Theodosius Dobzhansky i Edward O. Wilson – wydawał się spójny aż do momentu, gdy, jak wspomniano wcześniej, ujawniono ogromne wyzwanie, jakie stanowi wyspecyfikowana nieredukowalna złożoność organizmów. Wyzwanie było tak poważne, że uznano je wręcz za nie do przezwyciężenia. Przełomowe prace Michaela Behego i Williama Dembskiego wyraźnie wskazały na nieprzezwyciężalne słabości darwinowskiej hipotezy losowości i doboru naturalnego. Do tego stopnia, że nawet astrofizycy otwarcie deklarujący ateizm – tacy jak Stephen Hawking, Leonard Susskind czy Martin Rees – zgodzili się z odrzuceniem panującego paradygmatu, uciekając się do fantazji o „wieloświatach”, aby ominąć skądinąd niepodważalną barierę stochastyczną, o której pisał Dembski. W ciągu ostatnich dekad wielu uznanych biologów głównego nurtu również dołączyło do astrofizyków, przyznając, że neodarwinizm jest niewiarygodny.

W obecnym stuleciu wyłania się radykalnie odmienne od zastanego spojrzenie na ewolucję. Wiemy już, że układy ożywione aktywnie wpływają na własną ewolucję. Wybitny genetyk James Shapiro pokazał, że koncepcja „samolub-nego genu” (a także nowoczesna synteza ewolucyjna) jest błędna2.

Odkładając na bok nonsensy dotyczące koncepcji wieloświatów oraz współczesnej teorii systemów, pozostaje nam, jak już wspomniałem, alternatywne wyjaśnienie – projekt wywodzący się z umysłu Abrahamowego Boga.

 

Brzemienny w skutki punkt wyjścia

Powróćmy zatem do tego brzemiennego w skutki punktu wyjścia, w którym Kartezjusz – poprzez samą koncepcję dualizmu – sprowadził proces myślowy zachodniego świata na manowce. Niezwykle ważne jest uświadomienie sobie, że kartezjańskie pojmowanie przyrody, rozwijane następnie przez Francisa Bacona i Isaaca Newtona, w rzeczywistości doprowadziło do całkowitego odrzucenia scholastyki Tomasza z Akwinu.

Można by powiedzieć, że historię filozofii wczesnonowożytnej czyta się jak zapis kilku stuleci nieudanych prób pogodzenia ze sobą elementów słynnej, lecz błędnej deklaracji Kartezjusza: Cogito ergo sum (myślę, więc jestem). Niestety, nie dostrzegł on, że myśl jest poprzedzona przez istnienie, a nie odwrotnie. Błędne założenie francuskiego myśliciela stworzyło dla jego naśladowców problem nie do przezwyciężenia, przypominający przysłowiowe wciskanie kwadratowego klocka w okrągły otwór. Kiedy bowiem Kartezjusz podzielił istnienie na res cogitans (rzecz myślącą) i res extensa (rzecz rozciągłą), ów fatalny zwrot wyznaczył brzemienny w skutki kierunek w filozofii zachodniej, zakorzeniając się w niej tak głęboko, że z jego przezwyciężeniem zmagali się później nawet Immanuel Kant czy Ludwig Wittgenstein.

Błąd kartezjańskiej ontologii przetrwał do dziś, niesiony na fali ogromnego sukcesu mechaniki newtonowskiej. Konsekwencje tego niesłusznego dualizmu, całe stulecia później, doprowadziły ostatecznie do powstania naukowego ateizmu (znanego również jako scjentyzm), błędnie sankcjonując relacje między strukturą a funkcją jako fundament całej nauki.

Publikacja pracy Newtona zatytułowanej Matematyczne zasady filozofii naturalnej […] była punktem zwrotnym w nowożytnej nauce […] wpływ tej książki promieniował w wielu kierunkach na przestrzeni lat […]. W ten sposób prawo naturalne stało się ucieleśnieniem mechaniki […] Matematyczne zasady ostatecznie wymusiły najgłębsze zmiany w koncepcji prawa naturalnego, nakładając na nie restrykcje i ograniczenia, które dziś postrzegane są jako nieodłączna, integralna część samej nauki3.

Skoro ten fundamentalny błąd został już zidentyfikowany, naszym zadaniem jest teraz jego obalenie i wytyczenie jasnej ścieżki ontologicznej, wspierającej liczącą tysiąclecia hipotezę Boga. Kolejnym niezbędnym krokiem w tym procesie jest przywrócenie nauce jej właściwego, arystotelesowsko-tomistycznego kierunku.

Dzięki temu możemy osiągnąć głębsze zrozumienie Bożego stworzenia i lepiej wyjaśnić, w jaki sposób celowość w ogóle wzięła swój początek. Spoczywa zatem na nas obowiązek, by opierając się na dorobku nauki z ostatnich kilkudziesięciu lat, ugruntować w kategoriach XXI wieku to, co Tomasz z Akwinu tak trafnie opisał około 800 lat temu. Najskuteczniejszą drogą do tego celu jest rozwiązanie wciąż istniejących dylematów, których błędne pojmowanie doprowadziło do narodzin scjentyzmu. W szczególności dotyczy to odkrycia prawdziwej natury relacji między strukturą a funkcją (SFR) oraz wypracowanie zintegrowanego podejścia do wyspecyfikowanej nieredukowalnej złożoności i emergencji. Właśnie w tym kierunku podążymy w kolejnym artykule z tego cyklu.

Stephen J. Iacoboni

 

Oryginał: What Is the Originating Source of Design in Organisms?, „Science & Culture Today” 2025, November 17 [dostęp: 8 IV 2026].

Przekład z języka angielskiego: Adam Bechyne

 

Źródło zdjęcia: Pixabay

Ostatnia aktualizacja strony: 8.4.2026

 

Przypisy

  1. Por. S.J. Iacoboni, Emergencja i nieredukowalna złożoność – ujęcie zintegrowane, tłum. A. Bechyne, „W Poszukiwaniu Projektu” 2026, 3 kwietnia [dostęp: 8 IV 2026] (przyp. tłum.).
  2. P.A. Corning, Teleonomy in Evolution: “The Ghost in the Machine”, w:  Evolution „On Purpose”. Teleonomy in Living Systems, eds. P.A. Corning et al., MIT Press, Cambridge (MA) 2023, s. 24 [11–31], https://doi.org/10.7551/mitpress/14642.003.0005.
  3. R. Rosen, Life Itself: A Comprehensive Inquiry Into the Nature, Origin, and Fabrication of Life, „Complexity in Ecological Systems”, Columbia University Press, New York 2005, s. 89–90.

Literatura:

1. Corning P.A., Teleonomy in Evolution: “The Ghost in the Machine”, w:  Evolution „On Purpose”. Teleonomy in Living Systems, eds. P.A. Corning et al., MIT Press, Cambridge (MA) 2023, s. 11–31, https://doi.org/10.7551/mitpress/14642.003.0005.

2. Iacoboni S.J., Emergencja i nieredukowalna złożoność – ujęcie zintegrowane, tłum. A. Bechyne, „W Poszukiwaniu Projektu” 2026, 3 kwietnia [dostęp: 8 IV 2026].

3. Rosen R., Life Itself: A Comprehensive Inquiry Into the Nature, Origin, and Fabrication of Life, „Complexity in Ecological Systems”, Columbia University Press, New York 2005.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Najnowsze wpisy

Najczęściej oglądane wpisy

Wybrane tagi